Lucyna Kornobys, wicemistrzyni paraolimpijska z Rio de Janeiro w pchnięciu kulą (kat. F34). Aktualna mistrzyni Starego Kontynetu w tej konkurencji. Trzykrotna medalistka mistrzostw świata i czterokrotna mistrzostw Europy w pchnięciu kulą i rzucie oszczepem.

W życiu sportowca najtrudniejsze jest pogodzenie treningów z  życiem rodzinnym i – jeśli się pracuje – z pracą. Uprawianie sportu wiąże się z ciągłymi wyjazdami, nieobecnościami na uroczystościach rodzinnych i notorycznym brakiem czasu na życie towarzyskie. Odbija się to także na pracy, której nie można się w pełni poświęcić, co w konsekwencji prowadzi do tego, że często przebywa się na urlopie.

Przed zawodami staram się skupić wyłącznie na sobie i na czekającym mnie starcie. Oczywiście jestem trochę podenerwowana i zestresowana, ale zawsze gotowa do walki o najwyższe laury. W walce ze stresem pomaga mi uczestniczenie w treningach wyobrażeniowych, na który składają się trening mentalny i wizualizacja. W czasie takiego treningu ćwiczy się skupienie na danej chwili poprzez rozwiązywanie różnego rodzaju gier na koncentrację, gier psychologicznych czy wykreślanek. Wszystko to systematycznie trenowane pozwala mi skupić się na najważniejszej rzeczy – rywalizacji.

Najbardziej jestem dumna ze srebrnego medalu paraolimpijskiego, który wywalczyłam podczas igrzysk w Rio de Janeiro w konkursie pchnięciu kulą, jak również z dotychczasowych osiągnięć życiowych, sportowych i wcześniej zawodowych.

Największą przyjemność sprawiają mi spotkania edukacyjno-warsztatowe, które prowadzę w różnych szkołach i placówkach oświatowych oraz instytucjach na temat integracji osób niepełnosprawnych z pełnosprawnymi. Organizacja turniejów w piłkę siatkową na siedząco, różnego rodzaju festynów i konkursów to jest to, co lubię najbardziej. Dzięki temu sama mogę się rozwijać i – co najważniejsze – pomagać innym w zrozumieniu związanych z tym tematem zagadnień.

Osobą, która mnie inspiruje, jest Tomasz Majewski. Niestety już „emerytowany” sportowiec. Jego ciężka praca, konsekwencja w działaniu, odpowiedzialność i szacunek do drugiego człowieka dają mi siłę do walki i trwania w sportowej rywalizacji 🙂 Drugą taką postacią, którą mogę nazwać moim idolem, jest dyskobol Piotr Małachowski. Jest to człowiek, który w pierwszej kolejności myśli o innych, a dopiero na samym końcu skupia się na sobie. Całe swoje serce oddaje potrzebującym, bierze czynny udział w różnego rodzaju akcjach charytatywnych. Dla każdego zawsze znajdzie czas na chwilę rozmowy, autograf czy wspólne zdjęcie.

————

Fot. Robert Szaj/Polska Fundacja Paraolimpijska.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here