Strona głównaAKTUALNOŚCIEmocjonujący weekend w Pucharze Polskiej Ligii Rugby na Wózkach

Emocjonujący weekend w Pucharze Polskiej Ligii Rugby na Wózkach

Emocjonujący weekend w Pucharze Polskiej Ligii Rugby na Wózkach

Emocjonujący weekend dla kibiców rugby na wózkach właśnie dobiega końca. Ale te emocje jeszcze z nami pozostaną. Poznaliśmy zwycięzcę Pucharu Polskiej Ligii Rugby na Wózkach. Drużyna Balian Wielkopolska Chrzypsko Pniewy okazała się najlepsza. Do domu wrócili z pucharem w dłoniach i medalami.

Kiedy dowiedziałam się o tym turnieju, wiedziałam, że muszę tam być i nastawić się na wielkie emocje. Rugby na wózkach to moim zdaniem jedna z najbardziej emocjonujących dyscyplin sportowych. Chcecie poczuć adrenalinę, zobaczyć krew, pot i łzy? Zapraszam na boisko rugby, piłka nożna Wam tego nie da. Gwizdek sędziego, piłka w dół i koła w ruch. Pierwszy przechwyt, pierwsze zderzenia, blok, objazd i jeeest… pierwsza bramka. Już wtedy wiedziałam, że warto było wstać wcześnie rano w wolny dzień. Dawno nie byłam na treningu czy meczu. Dzięki temu turniejowi znowu to poczułam. To niezwykłe uczucie po dłuższej przerwie powróciło. Poczułam się jak obudzona z zimowego snu.

Arena Ursynów została podzielona na dwa boiska. Mecze rozgrywane były na obu jednocześnie. Mogliśmy podziwiać grę ośmiu najlepszych drużyn w naszym kraju czyli: Avalon Extreme, Flying Wings Rzeszów, Balian Wlkp. Chrzypsko Pniewy, Four Kings Warszawa, IKS Jeźdźcy Mikołów, Jokers Bydgoszcz, Sitting Bulls Katowice, Grom Ostrów Mazowiecka. Wszyscy pokazali nam prawdziwą wolę walki. Zostawili na boisku swoje serca. A serca kibiców dostawały palpitacji.

W sobotę zmierzyli się ze sobą Fly Wings Rzeszów i IKS Jeźdźcy, Balian i Jokers Bydgoszcz, Four Kings z Avalon Extreme, Sitting Bulls z Grom Ostrów (pogrubioną czcionką zwycięscy pojedynków). To nie był jednak koniec emocji tego dnia. Odbyły się również mecze półfinałowe oraz przegranych drużyn o dalsze miejsca w tabeli. I tym samym na boiskach podziwiać mogliśmy genialne mecze: Flying Wings z Four Kings, Avalon Extreme i IKS Jeźdźcy, Balian z Grom Ostrów oraz Sitting Bulls i Jokers Bydgoszcz. Dla koneserów rugby na wózkach to był czas wielkiego skupienia, obejrzeć dwa mecze w jednym czasie… niemożliwe? Możliwe 😉 Wiadomo pewne akcje uciekają, dlatego w takich momentach lepiej skupić się na jednym meczu. Tylko co kiedy dwie drużyny, które chciałeś/-łaś zobaczyć, grają po przeciwnych stronach hali? Wtedy Twoja głowa kręci się raz tu, raz tam, a Ty przeżywasz prawdziwe rugbowe szaleństwo.

W sobotę, kiedy tak kręciłam głową w poszukiwaniu pięknych akcji, wypatrzyłam zawodnika, który na dłuższą chwilę zatrzymał mój wzrok na sobie. Młody chłopak, który gra w rugby mając tylko jedną kończynę (lewą rękę) wyprawiał na boisku cuda. Jechał z mega szybkością, wyłapywał trudne piłki i zdobywał spektakularne bramki. Mowa o Tomaszu Przybyszu (nr 8) z Jokers Bydgoszcz. Musicie go kiedyś zobaczyć w akcji 😉

Na turnieju nie zabrakło ooczywiściepań w składzie Four Kings pojawiła się Izabela Sopalska, która jak zawsze pokazała, że kobiety w tak mocnym sporcie potrafią dorównać mężczyznom. Również w szeregach Avalon Extreme na parkiet wjechała reprezentantka płci pięknej – Olga Sopeła. Jej wejścia na boisko nie można było przegapić, kibice wiwatowali kiedy tylko przekroczyła linię. Ta z pewnością najjaśniejsza gwiazda drużyny udowodniła, że kobiety mają moc ;-).

Finał oczywiście nie obył się bez wielkich emocji, choć od początku do końca z minimalną, ale jednak przewagą, wygrywał Balian Wlkp. Chrzypsko Pniewy. Piękny złoty puchar powędrował w ręce ich kapitana, a złote medale na szyje wszystkich zawodników. Gratulujemy udanego turnieju. Drugie miejsce zajęli Flying Wings Rzeszów. Mecz o trzecie miejsce wygrali Four Kings Warszawa. Czwarte miejsce należało tym razem do Grom Ostrów Mazowiecka. Natomiast na piątej pozycji uplasowała się rosnąca w siłę drużyna Avalon Extreme.

Na koniec naszła mnie pewna refleksja. Patrząc na trybuny zrobiło mi się smutno. Właściwie były na nich głównie rodziny i znajomi zawodników. Ten sport, ci zawodnicy zasługują na wiwatujące tłumy, a jak na razie takowych brak. Kiedy opowiadam znajomym o rugby na wózkach, wszyscy robią wielkie oczy, oglądają krótkie relacje z meczów i mówią: „WOW, to jest mega, super, niesamowite”. Ale czy kiedykolwiek przyszli na mecz? Poczuć te emocje, wesprzeć swoimi okrzykami ulubioną drużynę? Pewnie nie! „Nie mam czasu, nie chce mi się”, takie najczęściej słyszę odpowiedzi, kiedy ich zapraszam. Wolą nudny mecz piłki nożnej, gdzie przez 90 min może nie wpaść żaden gol, zamiast rugby na wózkach gdzie bramek w jednym meczu może być nawet 70 i więcej. Dlaczego? Tego chyba nigdy nie zrozumiem. Mam nadzieję, że kiedyś na tych trybunach zobaczę prawdziwe tłumy naprawdę zafascynowanych kibiców.

Źródło fot. Avalon Extreme

Fot. własne

Podziel się:
Oceń ten wpis
Brak komentarzy

Zostaw komentarz