Marzenia o historycznym występie na igrzyskach paraolimpijskich reprezentacja Polski w goalballu zmuszona będzie odłożyć na co najmniej pięć lat. W trwającym w amerykańskim Fort Wayne turnieju kwalifikacyjnym do przyszłorocznych paraigrzysk w Tokio podopieczni Piotra Szymali zanotowali komplet porażek i zajęli ostatnią siódmą lokatę w rozgrywkach grupy B.

Podczas przyszłorocznych igrzysk paraolimpijskich w Japonii wystartuje po dziesięć męskich oraz żeńskich zespołów. Pewni gry w najważniejszej sportowej imprezie czterolecia są już gospodarze, a także medaliści ubiegłorocznego globalnego czempionatu w Malmo. Wśród panów są to Brazylijczycy, Niemcy oraz Belgowie, wśród pań natomiast z wymarzonych przepustek cieszą się drużyny Rosji, Turcji oraz Brazylii. W amerykańskim Fort Wayne rozdana zostanie kolejna pula biletów, po dwa komplety na każdą grupę.

W turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Tokio wystąpiło ostatecznie czternaście męskich oraz trzynaście kobiecych ekip, choć gospodarze byli przygotowani na przyjęcie nawet trzydziestu dwóch drużyn. Wysokie koszty uczestnictwa w zawodach, które narodowe reprezentacje zmuszone były pokryć z własnej kieszeni, sprawiły, że kilka drużyn ostatecznie nie przystąpiło do rozgrywek. Problem ten jeszcze kilkanaście tygodni temu nieobcy był również biało-czerwonym, którzy w krótkim czasie zmuszeni byli zorganizować wymaganą kwotę oszacowaną wstępnie na 130 tysięcy złotych.

Na turniej kwalifikacyjny w Fort Wayne powołana została „żelazna szóstka”, która przed rokiem w Chorzowie zajęła czwarte miejsce podczas mistrzostw Europy dywizji B. To młody i ambitny zespół perspektywami rozwoju, który tworzą Adrian Piotrowicz, Marcin Lubczyk, Damian Hortecki (cała trójka START Wrocław-Bierutów), Marek Mościcki (START Lublin), Krzysztof Suchocki (Dalekowzroczni Szczecin) oraz Marcin Lisowski (START Katowice).

Nasi goalballiści nie byli wymieniani w USA w gronie faworytów międzynarodowych rozgrywek. W globalnym rankingu aktualnie plasują się w trzeciej dziesiątce, na 22. pozycji. Choć większość statystyk zdecydowanie przemawiała na ich niekorzyść, to w polskim sztabie tliła się nadzieja, że misja Fort Wayne zakończy się powodzeniem. – Wierzymy, że awansujemy. Bez tej wiary wyjazd nie miałby sensu. Będziemy walczyć o pełną pulę. Mamy bardzo młody zespół, który na pewno wytrzyma trudy tego turnieju – powiedział w rozmowie dla naszego portalu świeżo upieczony trener kadry, Piotr Szymala.

W fazie grupowej zawodów, po zakończeniu której w grze o przepustki pozostaną po cztery drużyny z każdej z grup z najlepszym punktowym dorobkiem, podopieczni trenera Szymali zmierzyli się z Chinami (5. zespół w światowym rankingu), USA (6.), Finlandią (11.), Ukrainą (12.) Hiszpanią (20.) oraz Koreą Południową (25.), którzy dość szybko pozbawili biało-czerwonych złudzeń. Zdobyte doświadczenie w starciu z rywalami z najwyższej półki jest jednak bezcenne. Trzeba wierzyć, że zaprocentuje ono w przyszłości, a polska reprezentacja już za pięć lat podczas igrzysk w Paryżu oficjalnie stanie się członkiem wielkiej, paraolimpijskiej rodziny.

We wtorkowym meczu otwarcia biało-czerwoni zmierzyli się z Finlandią, zespołem z wielkimi tradycjami, dwukrotnymi mistrzami paraolimpijskimi (Atlanta 1996 i Londyn 2012). Międzynarodowe obycie rywali połączone z błędami naszych panów zrobiły jednak swoje i to na konto reprezentantów z północy wpadły trzy punkty za triumf bramkowym stosunkiem 14:8. Najbardziej pracowita dla Polaków okazała się środa, kiedy to zmuszeni byli rozegrać dwa mecze. I to z klasowymi przeciwnikami – bo Chińczykami i Amerykanami, czyli złotymi medalistami igrzysk odpowiednio z 2008 (Pekin) oraz 1984 roku (Nowy Jork). Obie potyczki zakończyły się w drugiej połowie przed regulaminowym czasem. Ekipa Piotra Szymali uległa reprezentantom Państwa Środka 3:13, a gospodarzom 6:16 i w takich okolicznościach wyłącznie zwycięstwo pozwalało im zachować szanse na awans do pucharowego etapu rozgrywek.

Fortuna i tym razem sprzyjała przeciwnikom. W czwartkowej potyczce z Koreańczykami z Południa biało-czerwoni popełnili całą masę błędów, nie wykorzystując przy okazji kilku rzutów karnych. Azjaci, którzy jako jedyni z grupy B w globalnym rankingu plasują się za naszą reprezentacją, dzięki świetnej drugiej połowie wyprowadzili mocny cios na 15:8. Najbardziej wyrównany przebieg miało starcie z Hiszpanami, którzy tak jak Polacy po wszystkich swoich meczach mieli na koncie komplet porażek. Brązowi medaliści wrześniowych mistrzostw Europy dywizji B wykorzystali błędy w polskiej obronie, kończąc ten mecz rezultatem 11:8. Na pożegnanie z turniejem nasi panowie nie sprostali Ukraińcom. Spotkanie to przerwane zostało na 6,5 sekundy przed czasem, gdyż rywale osiągnęli dziesięciobramkową przewagę (12:2).

Polscy goalballiści z zerowym punktowym dorobkiem i ujemnym stosunkiem zdobytych do straconych bramek (35:81) zajęli ostatnią siódmą pozycję w grupie B niedającą awansu do kolejnej rundy. Na tym etapie zmagań z turniejem żegnają się również Hiszpanie oraz Finowie, zaś w grze o przepustki wciąż pozostają Chińczycy, Ukraińcy, Amerykanie oraz Koreańczycy.

————

Fot.: Goalball Polska.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here