Medalowy w wykonaniu biało-czerwonych sportowców weekend trwa w najlepsze! O podtrzymanie dobrej atmosfery w naszych domach zadbał dziś Igor Sikorski, który w hiszpańskiej La Molinie zajął trzecie miejsce w rozgrywanym w ramach Pucharu Świata slalomie.

W dwóch ostatnich startach na alpejskim stoku w La Molinie do rozdania były punkty w slalomie. W konkurencji tej Igor Sikorski (LW11) dwukrotnie meldował się na podium mistrzostw globu. Dwa lata temu we włoskim Tarvisio zgarnął srebro, swoją przynależność do ścisłej czołówki światowej potwierdził również podczas tegorocznego czempionatu, z którego powrócił z brązem. Piątkowy slalom zawodnik Startu Bielsko-Biała po upadku w pierwszym przejeździe zmuszony był spisać na straty. Za faktem, że panujące na trasie warunki nie należały do najłatwiejszych, przemawiają liczby – spośród czternastu panów do mety dotarła zaledwie szóstka. W tej mocno okrojonej na finiszu stawce laur zwycięstwa powędrował do Norwega Jespera Pedersena, który uzyskał łączny czas 1:46,99 min. Drugą pozycję zajął Japończyk Taiki Morii (+1,51 s), a trzeci był reprezentant Austrii Markus Gfatterhofer (+2,08 s).

Dziś po półmetku rywalizacji 28-letni Sikorski plasował się na trzeciej lokacie. Polak wpadł na metę z czasem 55,54 s, tracąc do znajdującego się na prowadzeniu Holendra Jeroena Kampschreura 1,08 s. Drugi na tym etapie zmagań Austriak Gfatterhofer wyprzedzał naszego zawodnika o 0,57 s. W finałowym rozdaniu pierwsza trójka zachowała swoje medalowe pozycje. Komplet stu punktów za triumf w zawodach zainkasował tegoroczny pięciokrotny mistrz świata Kampschreur, notując na mecie łączny rezultat 1:49,65 min. Przewaga reprezentanta Pomarańczowych nad drugim w klasyfikacji Austriakiem zmalała po drugim przejeździe do 0,20 s. Sikorski z kolei uplasował się 1,64 s za zwycięzcą. W końcowym pucharowym zestawieniu grupy siedzącej ujętych zostało jedenaście nazwisk, a dwóch panów wypadło z trasy.

Ostatniej w tym roku pucharowe zawody w narciarstwie alpejskim odbędą się we francuskim Morzine.

————

Fot.: Robert Szaj/Polska Fundacja Paraolimpijska.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here