Z bagażem cennych doświadczeń, nowych przyjaźni oraz cudownych wspomnień opuszczą Antypody polscy weterani wojenni, którzy przez ostatnich kilka dni rywalizowali w Sydney w Igrzyskach Niezwyciężonych – Invictus Games. W ostatnim piątkowym dniu swoich startów biało-czerwoni o podium otarli się trzykrotnie. Na czwartym miejscu w zmaganiach łuczników znalazł się Andrzej Skrajny, który bój o brąz przegrał po trzymającej do końca w napięciu dogrywce. Na tej samej pozycji w konkurencjach lekkoatletycznych uplasowali się również Jan Koczar (pchnięcie kulą) oraz Dariusz Liszka (bieg na 100 metrów).

Andrzej Skrajny był jedynym polskim reprezentantem, któremu udało się przebrnąć przez kwalifikacje indywidualnego turnieju łuczników. Z dorobkiem 492 punktów w 24-osobowej stawce uplasował się na wysokim szóstym miejscu w konkurencji łuków klasycznych, co stanowiło dobry prognostyk przed pucharową fazą zawodów. Począwszy od 1/8 finału 40-letni Skrajny po czterosetowych bojach rozprawił się kolejno z Australijczykiem Grahamem Bellem oraz Francuzem Fabianem Frilym. Sporo nerwów kosztowała Polaka półfinałowa potyczka z Włochem Fabio Tomasulo, który pierwsze dwie odsłony rywalizacji zmuszony był spisać na straty. Włoch jednak nawet przez moment nie zwątpił w swoje umiejętności i niekorzystny dla siebie wynik 0:4 przekuł w 6:4 po piątym secie. Tym samym naszemu reprezentantowi pozostała walka o brąz z Włochem Bove Bonaventurą, który w półfinane zmuszony był uznać wyższość numeru „jeden” kwalifikacji, Rumuna Eugena-Valentina Patru. Spotkanie to od samego początku miało dramatyczny przebieg. Po pięciu odsłonach na koncie obu zawodników znajdowało się po pięć dużych punktów i o ostatecznym rozkładzie miejsc w końcowej klasyfikacji zadecydował tzw. „złoty strzał”. Lepszą celnością popisał się Bonaventura, który trafił w sam środek tarczy („10”) przy „9” Skrajnego i to właśnie na jego szyi znalazł się upragniony krążek. Mistrzowski tytuł powędrował natomiast do Rumuna Patru, który w czterech setach pokonał punktowym stosunkiem 7:1 Włocha Tomasulo.

Podczas gdy Andrzej Skrajny toczył pasjonujący bój o medal w łucznictwie, w Sydney Olympic Park Athletics Centre odbywała się równie arcyciekawa walka o krążki w konkurencjach lekkoatletycznych. O podium w finale pchnięcia kulą w kategorii IF1 otarł się Jan Koczar, który w najlepszej mierzonej próbie uzyskał 9,55 m. Od trzeciego miejsca naszego reprezentanta dzieliło 28 cm. Na ósmym miejscu w stawce dziesięciu zawodników w tej samej grupie uplasował się Jarosław Kurowski (7,92 m). W finale IF6 siódmy w gronie siedmiu startujących panów był Marcin Chłopeniuk (4,49 m). Poza finałem pchnięcia kulą w IF4 znaleźli się natomiast Tomasz Kloc (8,38 m) i Marek Stosio (8,31 m), którzy rywalizując w tej samej grupie zajęli odpowiednio 12. i 13. pozycję.

Wokół podium w finałowym biegu na 100 metrów w grupie IT3 zakręcił się dziś również Dariusz Liszka, który „królewski” dystans pokonał w 13,29 s. 31-latek dobiegł do mety na czwartej pozycji, tracąc do brązowego medalu 0,09 s. Tuż za jego plecami z czasem 14,03 s finiszował Tomasz Rożniatowski. Startowało łącznie siedmiu zawodników. Poza wąskim finałem w IT7 znalazł się Marek Stosio, który w swojej serii zajął z czasem 18,70 s siódme miejsce. Trójka ta wspierana dodatkowo przez Jarosława Kurowskiego na pożegnanie z igrzyskami w Sydney wystąpiła w finale mieszanych sztafet 4×100 metrów. Biało-czerwoni w gronie ośmiu zespołów sklasyfikowani zostali na siódmej pozycji, meldując się na mecie w 59,36 s.

Polscy weterani wojenni, którzy przybyli do Sydney w piętnastoosobowym składzie, powrócą ostatecznie do kraju bez lokat na podium. Większość z nich regularne treningi rozpoczęło zaledwie kilka miesięcy temu, często próbując swoich sił w dyscyplinach, z którymi wcześniej nie mieli żadnej styczności. Wierzymy, że doświadczenie, jakie cała drużyna zebrała w debiucie w tak prestiżowej impezie, zaprocentuje podczas kolejnych igrzysk w Hadze w 2020 roku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here