Dwa ostatnie dni na Invictus Games upłynęły biało-czerwonym pod znakiem rugby na wózkach, pływania, lekkoatletyki oraz łucznictwa. Bardzo dobre wieści napłynęły z Sydney Olympic Park Hockey Centre, gdzie już jutro o brązowy krążek w turnieju łuków klasycznych zawalczy Andrzej Skrajny.

Biało-czerwoni do turnieju łuczniczego przygotowywali się pod czujnym okiem trenera Ryszarda Bukańskiego, multimedalisty mistrzostw świata i Europy w tej dyscyplinie. W dzisiejszych indywidualnych kwalifikacjach zaprezentowało się łącznie pięciu Polaków. Awans do fazy pucharowej z tego grona zdołał wywalczyć jedynie Andrzej Skrajny, który w łukach klasycznych z wynikiem 492 punktów w 24-osobowej stawce uplasował się na bardzo dobrym szóstym miejscu. Dzięki temu w 1/8 finału naszemu weteranowi przyszło zmierzyć się z jedenastym zawodnikiem tychże kwalifikacji, Australijczykiem Grahamem Bellem, na pokonanie którego potrzebował czterech setów. W czterech partiach rozstrzygnęła się również na korzyść Skrajnego następna potyczka z Francuzem Fabianem Frilym. Nasz reprezentant zatrzymany został w półfinale przez Włocha Fabio Tomasulo, który choć zmuszony był spisać na straty dwa pierwsze sety, to do końca zachował wiarę w zwycięstwo i niekorzystny dla siebie wynik 0:4 przekuł w 6:4 po piątej serii strzałów do tarczy. Polak wciąż pozostaje jednak w grze o medal. Już jutro powalczy o brąz z Włochem Bove Bonaventurą, którego pogromcą w półfinale okazał się triumfator kwalifikacji, Rumun Eugen-Valentin Patru.

W klasycznej odmianie łuków na 18. miejscu z dorobkiem 429 pkt. uplasował się Włodzimierz Wysocki, natomiast Mariusza Mańczaka z wynikiem 292 pkt. sklasyfikowano na 22. pozycji. Dwójka ta wraz z Andrzejem Skrajnym zaprezentowała się dziś w turnieju drużynowym. Polscy weterani odpadli z niego w ćwierćfinale, a ich pogromcami po czterosetowym boju okazali się Brytyjczycy. W łukach bloczkowych natomiast w 24-osobowej stawce najwyżej sklasyfikowanym naszym przedstawicielem był Łukasz Wojciechowski – 17. lokata (502 pkt.), zaś trzy „oczka niżej znalazł się Mariusz Saczek (472 pkt.).

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin poznaliśmy nazwiska zwycięzców we wszystkich pływackich konkurencjach. Biało-czerwoni początkowo nie mieli żadnego swojego przedstawiciela w rozgrywanych w środę finałach, jednak ostatecznie w wyścigu medalowym 50 metrów grzbietem (ISC) mogliśmy oglądać Jarosława Kurowskiego, który w stawce dziesięciu startujących zawodników dopłynął do mety na dziesiątej pozycji z czasem 55,28 s. Medale w tej specjalności powędrowały do Brytyjczyków Michaela Goody’ego (33,82 s) oraz Alexa Dewara (40,07 s), którzy w końcowej klasyfikacji zawodów rozdzieleni zostali przez Australijczyka Andrew Wilkinsona (35,04 s).

W turnieju rugby na wózkach natomiast biało-czerwoni zdecydowali się połączyć siły z reprezentacją Kraju Klonowego Liścia. Polsko-kanadyjska drużyna, której szeregi zasilili Jan Koczar, Jarosław Kurowski oraz Janusz Raczy, przegrała wszystkie trzy mecze, czym pogrzebali swoje szanse na grę o medale. Ich pogromcami okazali się kolejno Brytyjczycy (3:25), Amerykanie (7:18) oraz Australijczycy (9:21). Złote krążki zawisły ostatecznie na szyjach reprezentacji gospodarzy, która w decydującym finałowym starciu pokonała 23:27 Wielką Brytanię. Po brąz po zwycięstwie 24:20 nad Francuzami sięgnęli ostatecznie Amerykanie.

Lokat na podium polskim weteranom nie przyniósł również pierwszy z dwóch bloków zmagań na lekkoatletycznym stadionie. W eliminacjach rzutu dyskiem w kategorii IF4 przepadli Tomasz Kloc (29,94 m) oraz Marek Stosio (24,90 m). W finale tej konkurencji w IF6 na ostatnim szóstym miejscu z rezultatem 11,83 m uplasował się Marcin Chłopeniuk. W IF1 z kolei siódmy w gronie jedenastu startujących panów był Jarosław Kurowski (24,62 m), a dwie pozycje niżej z wynikiem z najlepszej próby 23,19 m sklasyfikowany został Jan Koczar. Swoich przedstawicieli mieliśmy również w męskim finale 200 metrów (IT3), w którym to po piąte miejsce pobiegł Dariusz Liszka (26,67 s), a Tomasz Rożniatowski w stawce siedmiu zawodników na finiszu zameldował się jako siódmy (31,16 s).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here