Siedem medali (dwa złote, dwa srebrne i trzy brązowe) znajduje się już na koncie biało-czerwonych po czterech dniach pływackich mistrzostw Europy w Dublinie. Po swój drugi krążek w stolicy Irlandii popłynął dziś 42-letni Jacek Czech, który w finale 200 metrów stylem dowolnym (S2) finiszował na trzeciej pozycji.

Jacek Czech to bez wątpienia najbardziej doświadczony w polskiej ekipie zawodnik, dla wielu młodszych od siebie kolegów mógłby być ojcem. Pływanie kochał od dziecka. Nawet mający przed laty miejsce nieszczęśliwy wypadek (skok na główkę), w wyniku którego stracił władzę w rękach i nogach, nie stanął na przeszkodzie w realizowaniu jego pasji. Wielka miłość do sportu i wola walki przezwyciężyły wszystko. Choć nieraz w jego życiu bywało ciężko, to pomimo mnożących się barier, nie tylko tych architektonicznych, nie dał się złamać. Ciężka praca i upór dwukrotnie zaprowadziły go na paraolimpijskie areny. Podczas debiutu w Londynie w 2012 roku przed sportowym światem miał okazję zaprezentować się trzykrotnie. W swoich najlepszych wyścigach na dystansie 50 i 100 metrów stylem dowolnym zajął najbardziej nielubiane przez większość zawodników czwarte miejsce. W sprincie grzbietem dopłynął zaś do mety na piątej pozycji. Cztery lata później w Rio de Janeiro 42-latek był szósty na 50 metrów grzbietem oraz siódmy na dwukrotnie dłuższym dystansie.

Multimedalista mistrzostw świata i Europy w poniedziałek wystąpił w finale 50 metrów techniką grzbietową (S2), która w ubiegłym roku w Meksyku zaowocowała czwartą lokatą mistrzostw globu. Wyścig w Dublinie przyniósł mu srebro, choć niewiele brakowało, a Jacek Czech mógłby mieć złoto. Zwycięstwo było bowiem na wyciągnięcie ręki. Do tytułu mistrza Europy, po który ostatecznie sięgnął Grek Aristeidis Makrodimitris, Polakowi zabrakło 0,15 s. W dzisiejszym finale 200 metrów stylem dowolnym (S2) Polak dołożył do swojej kolekcji drugi krążek. Uzyskany przez naszego reprezentanta rezultat (5:08,39 min) w stawce pięciu panów pozwolił mu zająć trzecią pozycję. Po drugi już tytuł mistrza Starego Kontynentu popłynął Makrodimitris. Grek okazał się być poza zasięgiem rywali i jako jedyny zdołał złamać granicę pięciu minut (4:53,06 min). Jego przewaga nad drugim na finiszu Ukraińcem Romanem Bondarenko wyniosła 9,18 s. Czech z kolei do zwycięzcy stracił 15,33 s.

W finale 50 metrów kraulem (S10) oglądać mogliśmy Rafała Kalinowskiego. Piąty w Europie żabkarz na dystansie 100 metrów (SB9) dzisiejszą sprinterską rywalizację ukończył na siódmej pozycji. Zawodnik Startu Białystok jedną długość basenu przepłynął w czasie 26,60 s, tracąc tym samym do zwycięzcy, którym okazał się Ukrainiec Maksym Krypak, 3,06 s (wynik zwycięzcy: 23,54 s). Na drugim miejscu ostatecznie uplasował się rodak Krypaka Denys Dubrow, który do swojego kolegi z reprezentacji stracił 0,30 s. Z brązowym krążkiem, już drugim podczas tych mistrzostw, i stratą 0,91 s do triumfatora wyścig ukończył Włoch Stefano Raimondi.

Czytaj także: Wojciech Makowski wicemistrzem Europy 

————

Screen: IPC.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here