Metro Cup 2019 uważamy za rozpoczęty. Pierwsze bramki, pierwsze zwycięstwa, pierwsze porażki. Na listę zwycięzców zapisali się: Niemcy, Rosja, Francja oraz Dania. Niestety Polacy odnieśli porażkę w meczu z Duńczykami. Emocje sięgały zenitu. Gorąca atmosfera na boisku przeniosła się na trybuny. Przed nami kolejne spotkania, na które serdecznie zapraszamy. 

Zaczęliśmy mocnym uderzeniem Brazylia kontra Niemcy. Na drugim boisku Rosja podjęła Szwecję. Emocje pojawiły się już od pierwszych sekund. W meczu Rosja kontra Szwecja mogliśmy podziwiać mocne zderzenia, upadki i dużą ilość fauli. Ostro zaczęli, z mocą skończyli. Rosja nie dawała za wygraną. W pierwszej kwarcie prowadzili już sześcioma punktami. Szwedzi robili co mogli, aby dorównać Rosjanom. Mimo, że w rankingu Rosjanie zajmują dopiero 24-te miejsce, natomiast Szwedzi są na szóstym miejscu. Jak widać rankingi nie zawsze przekładają się na mecze. Faworyci tego spotkania z każdą kwartą pogłębiali swoją porażkę. Po pierwszej połowie meczu drużyna ze wschodu prowadziła 22 do 15. Dosyć duża przewaga, ale jak to mówią, póki mecz się nie skończy, wszystko jest możliwe. Dlatego szwedzcy kibice nie zwiesili głów i do końca kibicowali swoim idolom. Jednak Rosja z każdą minutą tylko się umacniała. W trzeciej kwarcie powiększyli przewagę o kolejne trzy punkty, zamknęli ją wynikiem 30 do 20. Wraz z gwizdkiem kończącym mecz na koncie mieli już 12 punktów przewagi. Na tablicy wyników widniało 46 do 34.

Niemiecka drużyna narodowa zmierzyła się z ekipą zza wielkiej wody, czyli Brazylią. Mimo, że przez cały mecz to Niemcy mieli więcej bramek na koncie, to nie było im tak łatwo. Brazylijczycy często zbliżali się do remisu. Bronili się i rozprowadzali ciekawe akcje. Nikt nie miał jednak wątpliwości, że niemiecka drużyna nie pozwoli sobie na duże straty. Silnie stali w obronie i nie pozwolili Brazylijczykom na wyrównanie liczby wjazdów w bramkę przeciwnika. Po pierwszej połowie meczu 25 do 29 prowadzili nasi sąsiedzi zza zachodniej granicy. W meczowym protokole wraz z ostatnim gwizdkiem pojawił się wynik 49 do 56. W meczu dało się odczuć wysoki poziom tego turnieju. Każdy punkt jest na wagę złota z takimi przeciwnikami.

Po krótkiej przerwie, która po takich emocjach należała się kibicom, na parkiet wjechali Polacy. Podczas wspólnej rozgrzewki na twarzach naszych zawodników widać było skupienie. Trener Janusz Kozak wystawił mocny skład już od samego początku meczu. Na boisko wyszli Krzysztof Kosider, Krzysztof Kapusta, Mateusz Wawczak oraz Rafał Rocki. Tempo meczu robiło wrażenie. Bramka za bramką, podanie za podaniem. Niestety to Duńczycy wyszli na prowadzenie i już go nie oddali. W pierwszej kwarcie 15 do 18. To nie zwiastowało jeszcze kłopotów. Każdy kto ogląda mecze rugby na wózkach wie, że taka przewaga to nie przewaga. Duńczycy postanowili jednak, że nie popuszczą i będą dalej konsekwentnie powiększać swoją przewagę. W drugiej kwarcie Polska wyszła składem Szałabski, Szostak, Kapusta oraz Rocki. W drużynie z Danii na boisku pojawiła się kobieta (Skoubo Sofie). Jej drobna budowa wśród rosłych mężczyzn dziwiła. Jednak nie poddawała się i ostro grała naprzeciw silnych panów. Janusz Kozak dał szansę nowemu zawodnikowi w kadrze Polski. Na parkiecie pojawił się Łukasz Rękawiecki. Ogromny postęp jaki Łukasz zrobił w ostatnim czasie sprawił, że mocno zapisał się w historii tego meczu zdobywając kolejne bramki i z precyzją podając do swoich kolegów z drużyny. Mimo mocnej postawy Polaków wynik zmieniał się tylko na korzyść Danii. Druga kwarta zakończyła się 24 do 32. Trzecia i czwarta kwarta również należała do ekipy, z którą spotkamy się w fazie grupowej przyszłych mistrzostw Europy. Może wtedy odegramy się za ten mecz? Spotkanie dobiegło końca z wynikiem 47 do 65. Przegrywamy nasze pierwsze spotkanie. Kolejne już o 17:30 z reprezentacją Francji, która rozgromiła Holandię 58 do 38. Spektakularna wygrana Francuzów tylko potwierdziła ich wysoką formę. Przed nami ciężki mecz, ale z głośnym dopingiem i wsparciem możemy stawić temu czoła.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here