W klubie, na który składa się 11 zupełnie różnych sekcji sportowych, a obok siebie trenują nierzadko i początkujący zawodnicy, i medaliści paraolimpijscy, każdy dzień przynosi wydarzenia godne uwagi. Czasami jest tych wydarzeń tak dużo, że przepadają gdzieś w otchłani facebooka. Intuicja mi podpowiada, że mniej więcej promil z Was, czytelników portalu parasportowcy.pl, śledzi klasyczne strony internetowe. Przy odrobinie szczęścia drugie tyle otworzyłoby newsletter, rzadko przechodzący przez antyspamowe filtry. Prawdopodobnie nie zdołamy sprawić, że w sekundę zasypią Was najświeższe doniesienia ze wszystkich ośrodków sportu paraolimpijskiego w Polsce, ale… te z Wrocławia dostaniecie od ręki.

Na krajowym podwórku

Działo się dużo, dlatego mogę bezkarnie zacząć od podnoszenia ciężarów. Kwietniowy termin mistrzostw Polski oznaczał we Wrocławiu pełną mobilizację, już przez cały pierwszy kwartał. Efekt? Łącznie 26 medali, w tym aż 14 złotych. Mieliśmy najlepszą juniorkę do lat 20 i najlepszego juniora całych zawodów. Z Bydgoszczy do Wrocławia wracaliśmy też z nowym rekordem Polski niezawodnego Sławomira Szymańskiego (137 kg w kat. wag. <54kg) i niezagrożonym od lat złotem Mariusza Tomczyka (164 kg w kat. wag. 59kg). Mieliśmy debiutantów, którzy zmierzyli się wreszcie z dość wymagającymi kryteriami sędziowania i zdali ten egzamin lepiej, niż można było przypuszczać. Mieliśmy też dużą przewagę liczebną nad pozostałymi ekipami z kraju. Mieliśmy wreszcie świadomość, że nasi kadrowicze myślami są już na Węgrzech, gdzie będą musieli dać z siebie 300%, żeby poprawić rankingowe wyniki i wyrwać rywalom medale zawodów Pucharu Świata.

W konfrontacji ze światem

W Eger od mocnego uderzenia zaczął Sławomir Szymański. Pierwszy dzień, pierwszy medal-pisaliśmy na naszym facebookowym profilu. Jeszcze tego samego dnia prawie półtora tysiąca ludzi dzieliło z nami tę radość. Do srebra szybko dołączyło drugie srebro, po które pewnie sięgnął Mariusz Tomczyk. Odtąd trzymaliśmy kciuki za startujących w kolejnych dniach Beatę Jankowską i Michała Salwę. Ci-solidarnie-zakończyli zawody na piątych miejscach. Tymczasem medalowy licznik Polaków ani myślał się zatrzymać. Finalnie, 11 krążków uplasowało biało-czerwoną ekipę na samym szczycie tabeli. Przed lipcowymi mistrzostwami świata w Kazachstanie trener Mariusz Oliwa będzie miał wiele możliwości wyboru.

W dobrej atmosferze

Wreszcie, na deser, V Ogólnopolski Turniej w Podnoszeniu Ciężarów Osób Niepełnosprawnych. Dylematy odnoszące się do mistrzostw świata nie dotyczą przecież wszystkich zawodników. Niektórzy, na obecnym etapie swojej przygody ze sportem, chcieli poprawić rekordy życiowe, złamać magiczną barierę 100 kilogramów, spędzić aktywny weekend w Radomiu. Osiągnęliśmy te cele. Mając na świeżo wspomnienia fantastycznie przeprowadzonego turnieju, dziękujemy organizatorom za zaproszenie. Konfrontacja z samym sobą jest często tak samo ważna, jak rywalizacja z liderami rankingów. W obu przypadkach nasi zawodnicy dali z siebie wszystko. Przywieźliśmy medale, nagrody i mnóstwo pozytywnej energii, potrzebnej do tego, żeby trenować, startować i… pisać także o innych dyscyplinach. Dzięki, że dotarliście ze mną do końca tego tekstu!

————

Fot.: START Wrocław.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here