Za nami pierwszy pełen sportowych emocji dzień startów seniorów w zawodach Pucharu Świata w szermierce na wózkach, które w ten weekend odbywają się w holenderskim Stadskanaal. Dzień ten upłynął pod znakiem rywalizacji w obu kategoriach floretu mężczyzn i szpady kobiet. Konkurencje te przyniosły biało-czerwonym pierwsze dwa medale. Po brązowe krążki sięgnęli Jacek Gaworski (floret, kat. B) i Patrycja Haręza (szpada, kat. B).

W rywalizacji panów w kategorii A w eliminacjach na planszy zaprezentowało się 32 zawodników, w tym trzech biało-czerwonych. Podzieleni zostali oni na trzy sześcio- i dwie siedmioosobowe grupy, w których każdy walczył z każdym do pięciu zwycięskich trafień. Po fazie tej, na podstawie sporządzonego rankingu, awans do 1/16 finału uzyskało 26 zawodników. Polacy w komplecie przebrnęli przez pierwszą rundę. Najlepiej z nich spisał się Rafał Ziomek, który wygrał 5 z 6 swoich walk, dzięki czemu w 1/16 finału miał wolny los. Na ósmym miejscu z 80% skutecznością uplasował się Michał Nalewajek, 20. w tym zestawieniu z dwoma wygranymi i trzema przegranymi pojedynkami był natomiast Norbert Całka. Całka swój udział w turnieju zakończył już w następnej rundzie, w której przyszło mu się zmierzyć z Włochem Matteo Dei Rossi. Polak stoczył z nim wyrównany pojedynek, ulegając mu ostatecznie 13:15, i tym samym sklasyfikowany został na 20. pozycji. Na drodze Nalewajka stanął natomiast Francuz Vincent Henry. Dla naszego podwójnego medalisty z Rio przeprawa przez 1/16 finału okazała się spacerkiem, na 15 celnie zadanych trafień przeciwnikowi oddał zaledwie jedno. Ziomek, który fazę pucharową rozpoczął od 1/8 finału, przegrał 10:15 z Francuzem Ludoviciem Lemoine i zajął 12. miejsce. Dobra passa Nalewajka wciąż trwała. Po kolejnym zwycięstwie 15:12 nad rodakiem Henry’ego, Damienem Tokatlianem, miejsce w czołowej ósemce zawodów miał zagwarantowane. W ćwierćfinale musiał już niestety uznać wyższość Włocha Matteo Bettiego, któremu uległ 11:15, i zadowolić się szóstą lokatą. Najlepszy w zmaganiach w tej kategorii okazał się Węgier Richard Osvath, który w finale pokonał Francuza Lemoine. Na trzeciej pozycji znaleźli się ex aequo Włosi Emanuele Lambertini i Matteo Betti.

W kategorii B męskiego floretu na starcie pojawiło się 17 zawodników. Wśród nich znaleźli się Adrianem Castro, Jacek Gaworski i Zbigniew Wyganowski. Awans do 1/8 finału uzyskała cała trójka. Gaworski marsz po medal rozpoczął od kompletu zwycięstw w kwalifikacjach do fazy pucharowej. Dwa zwycięstwa i trzy porażki po fazie zasadniczej dały Adrianowi Castro 10. pozycję. Dwie lokaty niżej, z zaledwie jednym zwycięstwem na cztery rozegrane pojedynki, uplasował się Zbigniew Wyganowski. W 1/8 finału Gaworskiemu przyszło się zmierzyć z reprezentantem Kuwejtu Sulaimanem Ali. Rywal okazał się niezbyt wymagajacym przeciwnikiem, Polak pokonał go pewnie 15:5 i jako pierwszy z biało-czerwonych zameldował się w ćwierćfinale. W ślady starszego kolegi poszedł także Adrian Castro, który wygrał z Brazylijczykiem Vandersonem Luisem Chavesem różnicą trzech trafień. Na 1/8 finału i 12. miejscu, po przegranej 10:15 z Włochem  Marco Cimą, udział w zawodach zakończył Zbigniew Wyganowski. W 1/4 finału na Castro czekał już Brytyjczyk Dimitri Coutya. 26-latek nie dał mu rady, uległ mu 6:15 i ostatecznie musiał zadowolić się ósmą lokatą. Tymczasem Gaworski walczył jak natchniony, w ćwierćfinałowym pojedynku pokonał 15:10 Ukraińca Olega Naumienko i było wiadome, że medal już ma w kieszeni. O tym, jakiego będzie on koloru, rozstrzygnąć miało półfinałowe starcie z Francuzem Maximem Valetem. Gaworski przez kontuzję zmuszony był oddać ten pojedynek walkowerem i ostatecznie otrzymał brąz. W wielkim finale naprzeciw siebie stanęli Francuz Valet i pogromca Castro, Brytyjczyk Coutya. Górą okazał się Coutya (15:9) i to on sięgnął dziś po złoto. Drugi brązowy medal przyznany został Ukraińcowi Antonowi Datsko.

W zmaganiach szpadzistek do rywalizacji przystąpiły trzy nasze reprezentantki: Patrycja Haręza w kat. B i Marta Fidrych oraz Renata Burdon w kat. A. Haręza w eliminacjach trzykrotnie triumfowała i trzykrotnie schodziła z planszy pokonana. 50% skuteczność zapewniła jej awans do 1/8 finału z szóstego miejsca. Czekała w nim już na nią reprezentantka Hongkongu Yuen Ping Chung, która napsuła jej trochę krwi. Walka pomiędzy obiema zawodniczkami okazała się niezwykle zacięta. Ostatecznie górą była Polka, to ona przy stanie 14:14 zadała decydujące 15. trafienie i mogła się cieszyć z miejsca w pierwszej ósemce. W drodze do 1/2 finału przyszło jej zmierzyć się z Francuzką Circée Peloux. Pokonała ją 15:10, dzięki czemu zagwarantowała sobie przynajmniej brązowy krążek. Taki też otrzymała. Czekająca bowiem na nią w półfinale reprezentantka Tajlandii Saysunee Jana okazała się dla niej za mocna, Polka zdołała zadać 6 celnych trafień przy 15 przeciwniczki. W finale pogromczyni Haręzy zmierzyła się z Białorusinką Kristiną Fliaklistavą, która rundę wcześniej pokonała, trzecią ostatecznie, Ukrainkę Tetianę Pozniak. Jak się później okazało, na Tajkę nie było tego dnia mocnych. W ostatnim pojedynku tej kategorii pozwoliła Fliaklistavej zaledwie na 5 celnych trafień i to ona  zeszła z planszy jako niepokonana.

W rywalizacji pań w kategorii A awans do 1/8 uzyskały obie nasze reprezentantki. Marta Fidrych w swojej grupie eliminacyjnej odniosła komplet sześciu zwycięstw, co w gronie 19 zawodniczek dało jej w kwalifikacjach trzecie miejsce. Na 14. pozycji, z jednym zwycięstwem i czterema porażkami, uplasowała się Renata Burdon. Tym oto sposobem obu naszym paniom przyszło stoczyć siostrzany pojedynek o kolejną pucharową rundę. Z walki tej obronną ręką wyszła bardziej utytułowana Fidrych, pokonała ona Burdon stosunkiem trafień 15:8, i to zameldowała się w pierwszej ósemce zawodów. W ćwierćfinale trafiła na reprezentantkę Hongkongu Chui Yee Yu, której po wyrównanej walce uległa 13:15 i odpadła z dalszej rywalizacji, kończąc udział w zawodach na piątej pozycji. Renata Burdon sklasyfikowana została na miejscu 14. Pogromczyni Fidrych dotarła ostatecznie aż do samego finału, w którym zmierzyła się z Ukrainką Jewgieniją Breus. Walka pomiędzy obiema paniami była bardzo zacięta. O losach zwycięstwa przy stanie 14:14 zadecydowało ostatnie celne trafienie zadane przez zawodniczkę z Hongkongu, która po wszystkim mogła unieść ręce w geście triumfu. Po brązowe krążki sięgnęły dwie Węgierki Zsuzsanna Krajnyak i Amarilla Veres.

Fot.: Robert Szaj/Polska Fundacja Paraolimpijska.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here