Jak wygra siatkarz, to żeruje na popularności dyscypliny, a jak skoczek narciarski, to miał farta, bo jest zima. Gdy laur zgarnia olimpijczyk, to zadziałało nazwisko, a mniej znany – wiadomo – pewnie ustawione. Jak indywidualny, to skrzywdzili tych z drużyn, a jak z gry zespołowej… nie on sam zasłużył.

Plebiscyt i kibic, kibic i plebiscyt. Jak kraj długi i szeroki, coroczne podsumowania dzielą fanów sportu. Tu, na Dolnym Śląsku, do debaty zachęca Plebiscyt Gazety Wrocławskiej, który w pierwszym rzędzie stawia też paraolimpijczyków. Co ważne, bez specjalnie tworzonych kategorii. Piąte miejsce lekkoatletki Lucyny Kornobys, a przed rokiem ta sama lokata wybitnej pływaczki Oliwii Jabłońskiej to oznaka, że świadomość kibiców i decydentów z kapituły rozwija się we właściwym kierunku.

Sięgam jeszcze pamięcią do poolimpijskiego zestawienia za rok 2016. Tam, wskutek obfitych medalowych żniw, trzecie miejsce parakajakarza Jakuba Tokarza, a tuż za podium szermierz z niepełnosprawnością, Jacek Gaworski. O końcowym podziale miejsc zawsze można dyskutować, bo apetyt, swoim zwyczajem, rośnie w miarę jedzenia.

Emocje studzi sama Lucyna Kornobys, która tuż przed rozpoczęciem uroczystej gali, zdroworozsądkowo oceniła swoje szanse, mówiąc wprost: „Zadowoli mnie pierwsza szóstka”. Od razu widać, że to wypowiedź plebiscytowa, wszak w sportowym życiu Lucynę zadowala zwykle tylko zwycięstwo. Jeszcze bardziej, gdy – okraszone rekordem – może skłaniać rywalki do gorzkiej refleksji. Takich rekordów (świata, rzecz jasna!) ostatnimi czasy było pięć. Wspominam oficjalne, bo „pomniejsze” przestaliśmy już liczyć.

We wcześniejszych edycjach sympatię kibiców zaskarbił sobie sztangista Mariusz Tomczyk. Tytaniczna praca doprowadziła go do wyników wyższych niż potrójna masa ciała i zapewniła miejsce w światowej czołówce na co najmniej ćwierć wieku. Mimo wielu zasłużenie odniesionych zwycięstw, ten plebiscytowy triumf wciąż każe na siebie czekać.

Wykorzystując czas oczekiwania, wejdźmy na moment w buty kapituły i głosujących kibiców. Sportowy panteon regionu jak wachlarz rozpościera się nad Dolnym Śląskiem. Są tutaj olimpijczycy, ambitni medaliści niedawnych igrzysk The World Games, świetnie rokujący juniorzy i wreszcie bliscy naszym sympatiom paraolimpijczycy. A miarą wspaniałych jednostek często bywa zupełnie różna specyfika dyscyplin. Jak więc wybrać? Tak, żeby nie wykluczać! I ten cel wspólnie zrealizowaliśmy. Dlatego teraz możemy wrócić do kibicowania naszym zawodnikom. Bo lokalne plebiscyty zainicjowane przez inne redakcje czekają jeszcze na rozstrzygnięcie. A my czekamy na kolejne dobre wiadomości.

————

Fot.: Bartłomiej Zborowski/Polski Komitet Paraolimpijski.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here