To był piękny, pełen magii i wzruszających momentów wieczór. Joanna Mazur wczorajszy dzień z sentymentem i łezką z oku wspominała będzie jeszcze przez długie tygodnie. Taneczną metamorfozę lekkoatletki, jaką przeszła przez ostatnie tygodnie w programie „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami”, wieńczy Kryształowa Kula.

1 marca dwanaście gwiazd ze świata Internetu, telewizji, mody, muzyki oraz sportu rozpoczęło walkę o Kryształową Kulę oraz tytuł mistrzów parkietu dziewiątej edycji polsatowskiego formatu „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami”. Pełni zapału i energii ruszyli ze swoimi tanecznymi przewodnikami na podbój treningowych sal. Pilnie uczyli się wszystkich kroków, by sprostać wymaganiom jurorów słynącym z tego, że nie umknie im żaden detal. Dowiedzieli się o istnieniu mięśni, o nazwach których dotąd nie mieli bladego pojęcia. Potknięcia i kryzysy zdarzały się nawet najlepszym. Część z gwiazd rozkwitła na parkiecie niczym najpiękniejszy kwiat, inni nie zdążyli jeszcze na dobre rozwinąć skrzydeł, a już musieli żegnać się z programem. Co tydzień ten bardzo zżyty ze sobą team uszczuplał się o jeden duet. W ostatnim, jedenastym odcinku na placu boju pozostały już tylko dwie gwiazdy, które zaskarbiły sobie największą sympatię widzów.

Poza internetowym twórcą Tomaszem „Gimperem” Działowym w wielkim finale znalazła się Joanna Mazur, niewidoma lekkoatletka, o której sportowy świat na dobre usłyszał przed dwoma laty podczas mistrzostw świata w Londynie, gdzie zgarnęła trzy krążki, po jednym z każdego koloru. 29-latka na bieżni tworzy bardzo zgrany duet z Michałem Stawickim – przewodnikiem, trenerem, ale przede wszystkim wiernym i oddanym przyjacielem, o którym przy każdej możliwej sposobności wypowiada się w samych superlatywach. Nazywa go ambitnym wizjonerem, którego nie satysfakcjonuje minimalizm. Biegają razem od ponad trzech lat. Rozumieją się bez słów. Upór, determinacja oraz nieustanne dążenie do doskonałości wielokrotnie zaprowadziły ich na podium najważniejszych sportowych imprez.

Ten perfekcjonizm Joanny Mazur co piątek wieczór podziwiać mogliśmy na parkiecie. Pod opieką czeskiego mistrza Jana Klimenta płynnie przechodziła przez kolejne etapy tanecznego wtajemniczenia, odkrywając przy tym na nowo swoją kobiecość, która – jak sama podkreślała wielokrotnie – zaczęła zanikać u niej wraz ze wzrokiem. Obecność sportsmenki w show niosła za sobą bardzo ważną misję, o czym opowiadała nam tuż przed jego rozpoczęciem. – Jako osoba niepełnosprawna cieszę się, że będę przełamywać stereotypy związane z niepełnosprawnymi, w szczególności niewidomymi ludźmi. To dla mnie niezwykle ważne, by społeczeństwo nie stygmatyzowało nas poprzez pryzmat naszej dysfunkcji, białej laski i całego mnóstwa ograniczeń, które mam wrażenie widzą wszyscy wkoło, a my jako osoby niewidome boimy się im przeciwstawić – tłumaczyła.

Swoją drogą lepszego partnera w programie nie mogła sobie wymarzyć. 45-letni Kliment to znakomity tancerz, posiadacz międzynarodowej klasy „S” w rytmach latynoamerykańskich, który zyskał wielką popularność nad Wisłą dzięki występom w „Tańcu z Gwiazdami”. Jest cierpliwym i wyrozumiałym nauczycielem starającym się w przystępny sposób przekazać swoim uczennicom taneczny elementarz. Ze swoimi partnerkami jest na dobre i na złe. Celebruje z nimi małe zwycięstwa, przytuli i otrze łzę w momentach słabości. Jego poczucie humoru oraz przyjazne nastawienie do otaczającego go świata potrafią rozładować nawet najbardziej nerwową atmosferę. Kryształowe Kule wywalczone w ostatnich dwóch edycjach z piosenkarką Natalią Szroeder oraz dziennikarką Beatą Tadlą stanowią zresztą najlepszą rekomendację jego tanecznych umiejętności.

Joanna Mazur od pierwszego wyemitowanego na żywo odcinka czarowała uśmiechem, wdziękiem oraz gracją. Co tydzień zaskakiwała nas czymś nowym, przesuwała coraz dalej granice swoich możliwości. Stopniowo dołączane nowe elementy do choreograficznych układów pozwoliły jej rozprawić się z większością dotychczasowych obaw i lęków. Spektakularne, zapierające dech w piersiach podnoszenia urzekały nie tylko widzów, ale i jurorów, którzy trud i pracę polsko-czeskiej pary nagradzali ocenami z najwyższej półki. Dotychczas aż pięciokrotnie za swoje poczynania otrzymali maksymalną notę 30 punktów. Kryształowa Kula była na wyciągnięcie ręki, w tle widać było jej zarysy. Ten najważniejszy krok w jej kierunku postawili przed tygodniem. Zwiewny i lekki walc angielski oraz zmysłowa rumba dały im w pełni zasłużoną przepustkę do wymarzonego finału.

W wielkim finale oboje postanowili po prostu bawić się tańcem i chłonąć wszystkimi zmysłami ostatnie w taki sposób spędzone chwile. Do jurorskiego składu dołączył nieobecny od początku tej edycji Michał Malitowski, który po odniesionej kontuzji zmuszony był zadbać o swoje zdrowie. Mistrz w tańcach łacińskich jak na prawdziwego dżentelmena przystało nie szczędził naszej lekkoatletce komplementów. – Oglądałem ciebie przez cały „Taniec z Gwiazdami”. Zauważyłem twój wielki talent, zakochałem się w tobie i wyjątkowo zgadzam się z jurorami, że jesteście jedną z lepszych gwiazd, które kiedykolwiek były w tym programie. – Za swój pierwszy taniec, którym po raz drugi w tej edycji okazał się „najtrudniejszy spacer świata” – fokstrot, otrzymali od jury 38 „oczek”.

W kolejnym rozdaniu przyszło im zmierzyć się z sambą, za którą i tym razem oboje z Jankiem zebrali w pełni zasłużony bukiet pochwał. Surowa i sprawiedliwa w ocenach Iwona Pavlović nie mogła oderwać wzroku od pięknie pracujących stóp lekkoatletki. – Asiu, twoje piękne stopy to stopy, które pokonują kilometry, które bolą, które mam wrażenie czasami krwawią, ale też które niosą cię jak na skrzydłach do sukcesu, tak naprawdę się poprawiły, tanecznie również. Twoje stopy nie są twoją piętą achillesową. Moim zdaniem była to samba godna tego finału. – Za ten występ łącznie zebrali 36 punktów.

Na zakończenie tanecznej przygody w programie 29-letnia mistrzyni przeniosła nas na chwilę do swojej pozbawionej wizualnych doznań rzeczywistości. – Poprosiłam Janka, by założył opaskę i na moment wszedł do mojego świata, by zobaczył, z czym ja muszę się mierzyć. Ty możesz zrobić tak (zdejmuje Klimentowi z oczu opaskę – przyp. red.) i twój świat wraca, a u mnie się nic nie zmieni. Teraz widzisz jak w większości przypadków bez drugiego człowieka zwyczajnie sobie nie poradzę, a kiedy tylko ktoś poda rękę… to są moje oczy. – Pokaz showdance, w którym dozwolone były kombinacje najróżniejszych technik, rozkruszył nawet najtwardsze serca. Po jego zakończeniu publiczność powstała ze swoich miejsc, nagradzając tę parę owacjami na stojąco. Po raz pierwszy w tej edycji w górę powędrowały tabliczki z czterema dziesiątkami. Występ godny tanecznych mistrzów! Oboje tym samym napisali kolejny rozdział w historii polskiej wersji „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami”, który wieńczy Kryształowa Kula.

————

Screen: POLSAT.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here