Cztery krążki znajdują się na koncie polskiej reprezentacji po dwóch dniach trwających w Dubaju lekkoatletycznych mistrzostw świata. Po brąz w finale 1500 metrów (T11) pobiegli dziś Aleksander Kossakowski wraz z przewodnikiem Krzysztofem Wasilewskim, dzięki czemu nasz kraj zagwarantowane ma w w tej konkurencji miejsce podczas igrzysk paraolimpijskich w Tokio.

– Co się działo podczas tego biegu… Nadal jestem w szoku. Przeskoczenie Rosjanina leżącego tuż przede mną było najmniej zadziwiające. Szarpane tempo, wyprzedzanie po wewnętrznej (we dwóch!)… Bieg pełen przygód. Śmiało można powiedzieć, że był to najtrudniejszy start zarówno w wykonaniu moim, jak i Krzysztofa! – tak wczorajsze eliminacje 1500 metrów (T11) podsumował w mediach społecznościowych Aleksander Kossakowski. Polska para od pierwszych metrów wyścigu starała się trzymać rękę na pulsie, monitorując rozwój wydarzeń z końca stawki. Dramatyczny upadek Fiedora Rudakowa w ułamku sekundy mógł jednak przekreślić miesiące ciężkich i intensywnych przygotowań do najważniejszej w sezonie imprezy. Opatrzność czuwała nad Kossakowskim, który cudem ominął rywala, co kosztowało go wraz z przewodnikiem Krzysztofiem Wasilewskim utratą rytmu oraz dystansu do czołówki. Miejsce w finale obaj przypieczętowali drugim czasem w swojej serii.

Kossakowski i Wasilewski to duet ze stosunkowo krótkim stażem, który nawiązał współpracę zaledwie półtora roku temu. Na co dzień biegają połączeni opaską, ponieważ pierwszy z nich nie widzi, a drugi jako przewodnik na bieżni staje się jego oczami. 25-letni Kossakowski wzrok zaczął tracić w dzieciństwie, a choroba która zaatakowała jego oczy, w słowniku medycznych pojęć znaleźć można pod hasłem „barwnikowe zwyrodnienie siatkówki”. Choć doświadczenie jak na tę specjalność wciąż mają razem jeszcze niewielkie, to podczas ubiegłorocznych mistrzostw Europy w Berlinie pokazali, że w tej dwójce drzemie ogromny potencjał, który potrzebuje czasu, aby na dobre rozwinąć skrzydła. Do swoich domów powrócili wówczas z dodatkowym bagażem: złotem wywalczonym na 1500 metrów oraz srebrem na 5000 metrów, mając swój wkład w historycznym triumfie polskiej reprezentacji w medalowej klasyfikacji tych zawodów.

Do dzisiejszej rywalizacji o medale oraz paraolimpijskie przepustki do Tokio nasi panowie przystąpili w optymistycznych nastrojach, a w gronie ich najgroźniejszych kandydatów do podium wymienano mocne duety z Kenii oraz Brazylii legitymujące się najlepszymi życiówkami spośród zakwalifowanych do finału par. Biało-czerwoni tym razem starali się trzymać z przodu stawki, aby uniknąć powtórki z eliminacji. Obrana przez nich taktyka okazała się strzałem w dziesiątkę. Kossakowski i Wasilewski na ostatniej prostej przed metą stoczyli wyrównaną walkę o srebro z aktualnymi rekordzistami świata i złotymi medalistami igrzysk z Rio de Janeiro, Samwelem Musshai Kimani startującym z przewodnikiem Jamesem Boitem. Doświadczenie duetu z Czarnego Lądu okazało się bezcenne w tym pojedynku i to właśnie do nich powędrował tytuł wicemistrzów świata, wydartyPolakom różnicą 0,24 s. Biało-czerwoni ostatecznie wpadli na metę na trzeciej pozycji z czasem 4:08,71 min, poprawiając przy tym o blisko cztery sekundy rekord życiowy. Złote medale zgarnął duet Canarinhos tworzony przez Julio Cesara Agripino dos Santosa oraz Lutimara Abreu Paesa. Wszystkie pary wywalczyły tym samym kwalifikacje dla swoich krajów na przyszłoroczne igrzyska.

Rokicki piąty w kuli, Nicpoń z awansem do finału

Poza medalową strefą w finale pchnięcia kulą kat. F57 znalazł się Janusz Rokicki. Weteran w polskiej reprezentacji do Dubaju przyleciał jako trzeci zawodnik ostatniego globalnego czempionatu, gdzie rzutem na taśmę wyrwał swoim przeciwnikom brązowy kruszec. 45-latek tym razem sklasyfikowany został na piątej lokacie, notując swój najlepszy w konkursie rezultat (13,61 m) w szóstej serii. Mistrzowski tytuł zgarnął Brazylijczyk Thiago Paulino dos Santos, popisując się „skromnym” jak na jego tegoroczne możliwości wynikiem 14,68 m. Skromnym, ponieważ podczas sierpniowych zawodów w Limie posłał kulę na odległośc 15,26 m, wymazując z tabel najlepszy w historii tej konkurencji wynik należący do Polaka. Podium w dwunastoosobowej stawce uzupełnili reprezentujący Syrię Mohamad Mohamad (14,29 m) oraz Chińczyk Guoshan Wu (14,21 m).

Do najlepszej ósemki w finale skoku w dal (T37) nie zdołał przebić się Mateusz Owczarek. Wicemistrz Europy z Berlina najlepszą odległość uzyskał w pierwszej kolejce, w której zmierzono mu 5,12 m. Wynik ten w dziesięcioosobowej stawce pozwolił zająć mu przedostatnią dziewiątą pozycję. Miejsce na podium gwarantowały skoki poza granicę sześciu metrów. Świetny konkurs ma za sobą Chińczyk Peng Zhou, który złoty krążek mistrzostw świata przypieczętował nową życiówką (6,23 m). Wicemistrzowski tytuł z wynikiem 6,10 m wywalczył Brazylijczyk Mateus Evangelista Cardoso, pokonując różnicą trzech centymetrów trzeciego w klasyfikacji Ukraińca Władysława Zagriebielnego.

Zadowolony z dzisiejszej postawy na bieżni może być Jakub Nicpoń, który z trzecim czasem w swoim biegu eliminacyjnym awansował do jutrzejszego finału 400 metrów (T13). Aktualny mistrz Europy z Berlina na tym dystansie przeciął metę w 51,25 s, ustępując na finiszu Namibijczykowi Johannesowi Nambali (49,29 s) oraz Irańczykowi Vahidowi Alinajimi (50,49 s).

————

Fot.: Bartłomiej Zborowski/Polski Komitet Paraolimpijski.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here