Osoby z niepełnosprawnością czy osoby z prężnością? Łączmy siły i niszczmy podziały!

Kto z osób dotkniętych przewlekłymi schorzeniami ani raz nie zamarzy o ciele z mocą gladiatora? Zapewne mało kto, ja również marzyłam. Czujesz bunt, zdając sobie sprawę, że stereotypowo jesteś zaszufladkowany do grupy tych słabszych, a nie silnych z biznesu, ekranu czy okładek magazynu. Jest jednak jedno nietuzinkowe wyjście: zmiana idoli i punktu odniesienia. Proponuję zmienić wizję przedstawionej na wyretuszowanym zdjęciu, nieskazitelnej postaci na parasportowców. Diametralnie może to zmienić postrzeganie tego, czym jest siła.

Obserwując osoby cieszące się popularnością w mediach społecznościowych jako eksperci do spraw diety, sportu i stylu życia, osoby dotknięte długo diagnozowanymi schorzeniami, podobnie jak osoby przewlekle chore i zdiagnozowane, w tym osoby z niepełnosprawnością, mogą popaść w poważne kompleksy. Nie mówiąc już o osobach zdrowych, które też są ludźmi i mają czasami dość presji bycia idealnym i realizującym co do minuty efektywny grafik życia. Jeżeli zdrowy człowiek ma pełne prawo odpuścić, dlaczego wielu chorych, leczonych stałymi lekami lub poddanych rehabilitacji, nieustannie diagnozowanych wyrzuca sobie, że dzisiejszy dzień znów był tym za mało produktywnym, nieudanym, bo ciało odmówiło posłuszeństwa. Przyszłość i osiągnięcia widnieją w czarnych barwach. Wystarczy jednak zajrzeć do teorii z zakresu psychologii sportu i rehabilitacji, żeby znaleźć dowód na bliskość stanu dolegliwości przewlekłych i niepełnej sprawności. Cytując: „Niepełnosprawność oraz choroba przewlekła traktowane są współcześnie jako doświadczenia powszechne w życiu człowieka. Cierpienie osobiste, z którym często się one wiążą, nazywane jest czasem metaforycznie „drugą chorobą” (Schulze, Angermeyer, 2003). Wynika ona jednak nie tylko z ograniczeń w funkcjonowaniu organizmu, lecz bywa także skutkiem marginalizacji czy wręcz stygmatyzacji osób ujawniających odmienność somatyczną (Model stygmatyzacji, Phelan i in., 2008; Stuber i in., 2008).

Zauważono, że zjawiska marginalizacji osób z niepełnosprawnością wykazują ścisły związek z czynnikami kulturowymi, które kreują sytuację społeczną tej grupy osób. Społeczne postrzeganie osób niepełnosprawnych związana jest z systemem wartości, poziomem wiedzy i organizacją życia zbiorowego określonej społeczności. Kultura określonej grupy społecznej w szerokim rozumieniu wpływa na sposób oceny człowieka. Podstawę dokonywanej oceny stanowi jednak zawsze jakiś układ odniesienia, pewien model składający się z określonych kulturowo standardów, które podlegają dynamicznym zmianom. Przywołanie powyższego twierdzenia z książki „Sportowcy z niepełnosprawnością. Aspekty psychologiczne i społeczne” autorstwa I. Sikorskiej, K. Gerca oraz L. Pawłowskiego (Oficyna wydawnicza AFM, Kraków, 2017) jest potwierdzeniem przywołanego na początku powodu, dla którego tak łatwo przychodzi szufladkowanie dotkniętych schorzeniem chorobowym lub nie pełną sprawnością ciała jako tych „słabszych, z mniejszą szansą na życiowy sukces”. Te osądy to też osądy chorych wobec samych siebie.

Mam nieodparte wrażenie, że wielu inspirujących parasportowców nauczyło się postawy, której jeszcze nie umieją osoby walczące z długotrwałym i niezdiagnozowanym ograniczeniem ciała i jakości życia. Wystąpienie momentów kryzysu nie powoduje u ukształtowanych w toku długiej kariery parasportowców wrażenia porażki, przegranej, przejścia do stanu bezradności graniczącej z rozpaczą i poniżaniem samego siebie we własnej ocenie. Pomyślmy, jak wiele spośród długo diagnozowanych pacjentów, ale i również osób zdiagnozowanych dotkniętych przewlekłą chorobą. zabiera się do czegoś z entuzjazmem, a potem porzuca z powodu pogorszenia stanu zdrowia i sił? Tak mamy pełne prawo tak zrobić i nie uznać tego za porażkę. – O czym Ty Kobieto mówisz? Porzuciłem swój ważny cel przez nasilenie objawów choroby, a Ty każesz mi nie uznać tego za porażkę w realizacji istotnych dla mnie priorytetów – te słowa mogą wybrzmieć w Twoim umyśle Czytelniku tuż po przeczytaniu powyższego pytania. Sama na początku sobie je zadałam we własnych myślach, ale dzięki temu znalazłam uzasadnienie. NIE PLANUJEMY ATAKÓW OBJAWÓW, ALE PODEJMUJEMY RYZYKO DZIAŁAŃ NIEZALEŻNIE OD ICH NIESPODZIANEK.

To jest sukces. Powtórzę raz jeszcze, próba przedsięwzięcia jakichkolwiek działań dotyczących Twoich celów, marzeń i obowiązków w trakcie walki z przewlekłym przeciwnikiem jest czymś, za co powinieneś sobie złożyć gratulacje. Przerwanie działania, projektu przez nasilenie choroby NIE JEST PORAŻKĄ. Gdy piszę te słowa przypomina mi się wywiad z charyzmatycznym i zjawiskowym na boisku kapitanem drużyny rugby na wózkach z Luksemburga. Przeprowadzając z nim rozmowę na Turnieju Mazovia Cup 2019 usłyszałam następujące słowa: „Dwa miesiące nie byłem w stanie trenować, mam taką chorobę, że atakuje czasem na kilka miesięcy i muszę nadrabiać na treningach, to co wcześniej wypracowałem, ale w wyniku przerwy zapomniałem. Dawniej to mnie frustrowało, teraz uczy hartu ducha, radości z samej gry, radości z powrotu do niej mimo szkód jakie w postępach wyznaczyło nasilenie objawów choroby”. Bierzmy przykład z pełnego waleczności Kapitana drużyny, który uczy jak nie skreślać siebie zbyt szybko. Objawy mogą stać się inspiracją do odpuszczenia presji na efektywność i osiągnięcia. To, że walczymy, poszukujemy, tworzymy, wspieramy się to jest nasza wygrana. Myślę, że parasportowcy mogą stać się mentorami dla grupy przewlekle chorych, również tych stygmatyzowanych przez otoczenie w wyniku trudnej diagnozy jako: wyolbrzymiających problem i swoje cierpienie. Warto szukać tych, którzy uszanują Twój stan i poprowadzą Cię, jak przelać nową, trudniejszą rzeczywistość w kreację nowego siebie, mającego odwagę do selekcji osób i środowisk, które paraliżują, nie motywują. Podróż parasportowców po ich ścieżce kariery może być z pewnością światłem w tunelu wychodzenia ze zbyt surowego osądu samego siebie jako niezbędnego kroku w rehabilitacji kluczowego elementu sprzyjającego walce – nastawienia.

Na koniec refleksji powtórzę raz jeszcze. Zmieńmy idoli, gladiator będący siłaczem w stanie zdrowym, w stanie choroby mógłby polec przy pierwszym podejściu. Podpierając ponownie swoje stwierdzenie literaturą naukową, zacytuję wyniki badania nad parasportowcami po amputacjach i sportowcami pełnosprawnymi wykonane przez I. Sikorską, K. Gerca, T. Nowaka w Instytucie Psychologii Stosowanej UJ. Wykazało ono m.in., że sportowcy po amputacji i sportowcy pełnosprawni nie różnią się pod względem stosowanych strategii radzenia sobie ze stresem, z wyjątkiem strategii Ucieczka/Unikanie, którą sportowcy po amputacji stosują rzadziej. To dowód na to, że mogą oni być psychicznie silniejsi niż pełnosprawni zawodnicy. To może napędzać ich dalszą karierę, jeśli kształcą w sobie odpowiednią zdolność przystosowania do nowych warunków wynikłych z traum lub przeszkód tzw. prężność, która staje się coraz to większym obszarem zainteresowania badawczego. Może to właśnie choroba stanie się dla Ciebie inspiracją do uzmysłowienia, że będąc jeszcze zdrowym nie wiedziałeś, jak silny jesteś na tle tych, których TY w swoim umyśle uznawałeś za wzorce siły. Zdiagnozowani, Niezdiagnozowani, Parasportowcy – łączmy siły. Skończmy z łatką osób z niepełnosprawnością na osoby z prężnością.

————

Fot.: Augusto Bizzi/Federscherma.

error: Nasze materiały chronione są prawem autorskim! Kopiowanie ich i rozpowszechnianie bez zgody autora zabronione! - paraSPORTOWCY.PL