Igrzyska paraolimpijskie coraz bliżej, a na nich oprócz naszych sportowców zobaczymy wiele ciekawych osobowości z innych krajów. Jedną z nich jest Andrew Kurka, amerykański narciarz rywalizujący na monoski (grupa zawodników startujących w pozycji siedzącej). Pomimo wypadku w młodym wieku Andrew jest osobą, która stara się pokonywać swoje własne słabości i czerpać z życia jak najwięcej.

[English version/wersja angielska]

Adrian Lipiński (AL): Narciarstwo alpejskie wydaje się dość niebezpieczną dyscypliną. Jakie uczucia towarzyszą Ci podczas startu w zawodach? 

Andrew Kurka (AK): Podczas startu czuję pełne skupienie. Choć może to, co robię, jest niebezpieczne, to nie odczuwam strachu. Jeżeli podczas startu towarzyszy ci strach, to znaczy, że skupiasz się na niewłaściwej rzeczy. Staram się podejść do każdego startu, będąc w pełni skoncentrowanym tak bardzo, że nie ma czasu, by się bać.

AL: W wieku trzynastu lat miałeś wypadek podczas jazdy quadem ATV. Wtedy doznałeś urazu trzech kręgów w środku rdzenia kręgowego. Dwa lata później rozpoczęłaś przygodę z jazdą na monoski. Czy decyzja podjęta przez Ciebie pomogła Ci zaakceptować siebie?

AK: Tak, powrót do sportu po kontuzji to była zdecydowanie najlepsza decyzja, jaką mogłem wówczas podjąć.  To również decyzja, którą chciałbym, aby podejmowali inni. Wiem, że jest wiele potencjalnych młodych uczestników igrzysk paraolimpijskich. Niektórzy nawet mogą nie wiedzieć o sporcie paraolimpijskim i jak jest on wyrównany. Taka decyzja może być inspirująca  i może odmienić czyjeś życie. Szczególnie dla młodych przyszłych atletów.

AL: Swoje pierwsze igrzyska paraolimpijskie wyobrażałeś sobie nie na stoku, a na zapaśniczej macie. Niestety na swój start musisz poczekać, ponieważ w Soczi doznałeś kontuzji tuż przed pierwszą konkurencją. Jak czułeś się po tym, co się wydarzyło w Rosji?

AK: Moje uczucie po moim wypadku w Soczi było czystym lękiem. Tak ciężko pracowałem i miałem tak wielką szansę, by zaprezentować się dobrze. Niestety doznałem kontuzji na treningu. Przez ostatnie kilka lat ,,wisiała nade mną czarna chmura”. Pomogło mi to jednak skoncentrować się na ważnych rzeczach oraz lepiej sobie radzić z każdą nadarzającą się szansą. Cczekam z niecierpliwością na start w Pjongczangu i na udowodnienie sobie, że mogę tego dokonać.

AL: Pierwszy medal zdobyłeś na mistrzostwach świata w miejscowości Panorama w 2015 roku. Dwa lata później wywalczyłeś trzy krążki na MŚ w Tarvisio. Jakie uczucie towarzyszyło Ci w chwili, kiedy słuchałeś hymnu narodowego? 

AK: Kiedy słyszę hymn swojego kraju, jestem dumny za każdym razem. Bycie mistrzem świata to ogromny zaszczyt i potwierdzenie, że mogłem tego dokonać. Udowodniłem, do czego jestem naprawdę zdolny oraz że mogę być najlepszy. Po  medalach na MŚ przekonałem się, że mój plan działa i że w przyszłości będzie coraz lepiej.

Tak Andrew Kurka zdobywał mistrzostwo świata w zjeździe

AL: Igor Sikorski w Tarvisio zdobył srebrny medal. Myślisz że polski narciarz ma szansę wywalczenia pierwszego od dłuższego czasu medalu na igrzyskach paraolimpijskich dla Polski?

AK: Tak, oczywiście. Uważam, że Igor to kandydat do medalu w slalomie gigancie i slalomie. To świetny zawodnik. Jeden z moich ulubionych do oglądania. W każdym wyścigu jedzie po złoto albo nie kończy wyścigu, albo jest wysoko na podium. To jest coś, co bardzo szanuję, dlatego chciałbym zobaczyć go na podium.

AL: Czy czujesz wsparcie ze strony Amerykańskiego Komitetu, przyjaciół i rodziny?

AK: Czuję mnóstwo wyrazów wsparcia od każdego. Co więcej, czuję że mam dobrą kartę po tych wszystkich urazach, które odniosłem w ciągu mojej kariery. Od złamania kości udowej po wielokrotne kontuzje pleców. Kocham, kiedy ludzie śledzą i wspierają mnie w mojej karierze.

AL: Po niezwykle udanym sezonie 2016/2017 masz większą motywację do kontynuowania treningów? 

AK: Myślę, że moja motywacja jest większa, odkąd stałem się mistrzem świata i sięgnąłem po mój medal. Zamiast być tym goniącym, jestem najlepszy i wszystkie oczy skupione są na mnie. Inni patrzą na mnie i próbują mnie pokonać. To sprawia, że jestem bardziej zmotywowany do treningu i odnoszenia zwycięstw.

AL: Która z alpejskich konkurencji jest Twoja ulubioną i dlaczego?

AK: Zjazd zdecydowanie! Dalej supergigant, slalom gigant i slalom. Uwielbiam zjazd za prędkość oraz towarzyszącą mu adrenalinę. Wiatr, który łapiesz oraz to, jaką trasę zjazdu musisz wybrać.  To właśnie tam znajduje odzwierciedlenie mój charakter.

AL: Jakie są Twoje oczekiwania po starcie w Korei Południowej?

AK: Po „Test Event” jestem niezwykle podekscytowany, że będę tam rywalizował. To będzie niesamowite. Porównując do Soczi uważam, że przyniesie mi wiele radości. Teren i góry są wspaniałe. Nie mogę doczekać się zawodów oraz całej tej otoczki i poznawania kultury tego kraju.

Andrew Kurka nie narzeka na nudę, w wolnym czasie uwielbia wędkować. fot. Andrew Kurka / prywatne zbiory

AL: Wiem, że posiadasz wiele zainteresowań. Czy możesz zdradzić nam nieco więcej, czym zajmujesz się w wolnym czasie?

AN: Kiedy nie jeżdżę na nartach, lubię spędzać czas na pustkowiach Alaski. Wiele podróżuję, staram się pokazać, co ludzie z niepełnosprawnością są w stanie zrobić. Niezależnie od tego, czy jest to wspinaczka skałkowa, jazda na nartach, łowienie ryb czy polowanie. Staram się spróbować wszystkiego, na co mam okazję. Zazwyczaj spędzam czas na łowieniu ryb, po zakończeniu kariery planuję prowadzić hotel typu B&B, gdzie będę mógł pokazać ludziom Alaskę i łowić razem z nimi ryby.

————

Zdjęcia: Andrew Kurka.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here