Fot. Bartłomiej Zborowski/Polski Komitet Paralimpijski

Najlepszy wynik od dwóch dekad! Michał Gołaś i Kacper Walas wicemistrzami igrzysk paralimpijskich w slalomie

Mamy drugi medal zimowych igrzysk paralimpijskich! Michał Gołaś z przewodnikiem Kacprem Walasem wywalczyli w Cortinie d’Ampezzo srebro w rywalizacji slalomowej. Warto wspomnieć, że dwa dni wcześniej w slalomie gigancie nasi alpejczycy sięgnęli po brąz, dzięki czemu polska reprezentacja może świętować w zimowych igrzyskach najlepszy od dwóch dekad występ.

Dzisiejsza rywalizacja odbywała się w wyjątkowo trudnych warunkach. Jeszcze w piątek podczas slalomu giganta zawodnicy ścigali się niemal w wiosennej scenerii, jednak noc poprzedzająca niedzielne zawody przyniosła intensywne opady śniegu. Organizatorzy w Cortinie d’Ampezzo przez wiele godzin przygotowywali trasę i ostatecznie zdecydowali się przesunąć start pierwszego przejazdu, aby zapewnić sportowcom bezpieczne warunki na stoku.

Paralimpijskie zmagania rozpoczęły się z godzinnym opóźnieniem od zawodników z dysfunkcją wzroku. Jako pierwsi zaprezentowali się ulubieńcy gospodarzy, Giacomo Bertagnolli z przewodnikiem Andreą Ravellim. Włosi, którzy podczas tych igrzysk zgromadzili na swoim koncie już cztery medale, ustanowili solidny punkt odniesienia, pokonując trasę w czasie 46,08 s. Zaraz po nich wystartowali Kanadyjczycy Kalle Ericsson ze Sierrą Smith, tracąc do nich na tym etapie 0,37 s. Michał Gołaś z przewodnikiem Kacprem Walasem ruszyli na trasę z numerem czwartym, dyktując od początku bardzo mocne tempo. Już na pierwszym punkcie pomiaru czasu objęli prowadzenie, którego nie oddali do samej mety. Osiągnięty rezultat 45,51 s dał im pozycję liderów z przewagą 0,57 s nad Bertagnollim i Ravellim oraz 0,94 s nad Ericssonem i Smith. Na przetasowania w czołówce klasyfikacji liczyli jeszcze Austriacy Johannes Aigner z Nico Haberlem, którzy w Cortinie walczyli o czwarte złoto. Kapryśna aura (padający deszcz ze śniegiem) oraz wymagająca nawierzchnia sprawiły jednak, że stracili oni do Biało-Czerwonych aż 2,22 s, plasując się tuż za podium.

W decydującym przejeździe zawodnicy startowali w kolejności odwrotnej do zajmowanych po półmetku lokat. Na trasie coraz bardziej dawała się we znaki gęstniejąca mgła, a najwięcej emocji budziły przejazdy czterech ostatnich duetów, które zdecydowanie wyróżniły się na tle konkurentów. Pozostający wciąż w grze o medal Aigner z Haberlem poprawili się o ponad sekundę w stosunku do pierwszej rundy, uzyskując 46,43 s. Jeszcze szybsi byli Ericsson ze Smith, którzy jako pierwsi złamali dziś granicę 45 sekund, notując na finiszu 44,81 s. Swoich rodaków zachwycili Bertagnolli z Ravellim, którzy wykręcili wyśmienity rezultat 43,21 s, czy postawili pod ścianą Polaków. Gołaś z Walasem nie mieli właściwie nic do stracenia. Chcąc sięgnąć po złoto, musieli pojechać odważnie i bez kalkulacji. Nasi reprezentanci, choć trzymali się dzielnie, to ostatecznie nie zdołali utrzymać prowadzenia. Na mecie zegar zatrzymał się na 44,05 s, co przełożyło się na łączny wynik 1:29,56 i srebrny krążek ze stratą zaledwie 0,27 s do genialnych Włochów.

Zobacz:  Kosmiczny rekord świata Róży Kozakowskiej! Polka mistrzynią paralimpijską w rzucie maczugą

Michał Gołaś ma dopiero 21 lat, Kacper Walas 22 lata, a już obaj sięgnęli sportowych gwiazd. Przed przyjazdem na igrzyska w dorobku mieli trzy brązowe medale mistrzostw świata, a z Cortiny d’Ampezzo wrócą z dwoma trofeami – srebrem zdobytym w slalomie oraz brązem w slalomie gigancie. Warto w tym momencie zaznaczyć, że jest to najlepszy występ Biało-Czerwonych na zimowych igrzyskach paralimpijskich od 2006 roku, kiedy to w Turynie dwa mistrzowskie tytuły wywalczyła w biegach narciarskich Katarzyna Rogowiec, co dodatkowo uwypukla rozmiar sukcesu naszych utalentowanych alpejczyków.

_____

Fot. Bartłomiej Zborowski/Polski Komitet Paralimpijski

Copyright PARASPORTOWCY.PL 2017

error: Nasze materiały chronione są prawem autorskim! Kopiowanie ich i rozpowszechnianie bez zgody autora zabronione! - paraSPORTOWCY.PL