Reprezentacja Polski w koszykówce na wózkach po ośmiu latach powróciła do gry na mistrzostwach świata. Turniej z udziałem najlepszych 16 reprezentacji odbywa się w dniach 9-19 września w stolicy Kanady, Ottawie. Biało-Czerwoni mają za sobą dwa grupowe mecze. W pierwszym ulegli nieznacznie 63:71 Japończykom, a w drugim po horrorze w końcówce zatriumfowali 86:85 nad Hiszpanami.
Dla polskiej reprezentacji jest to dopiero trzeci w historii start w mistrzostwach świata w koszykówce na wózkach. Biało-Czerwoni na mundialu zadebiutowali w 2010 roku w Birmingham, a osiem lat później wystąpili w Hamburgu, kończąc oba turnieje na znakomitej szóstej lokacie. Przed nimi więc niepowtarzalna szansa, aby w Ottawie ponownie przypomnieć o sobie i potwierdzić swoją przynależność do ścisłej elity.
W stolicy Kanady możemy oglądać spotkania z udziałem szesnastu męskich reprezentacji, które w pierwszej fazie zostały podzielone na cztery grupy. Polska trafiła do grupy C – z Hiszpanią, Japonią oraz Kolumbią. To zestawienie jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw zapowiadało arcyciekawą rywalizację. Hiszpanie od lat bowiem należą do europejskiej czołówki i do rozgrywek przystąpili jako aktualni mistrzowie Europy. Japończycy to z kolei srebrni medaliści igrzysk paralimpijskich z Tokio, a Kolumbijczycy mają na swoim koncie triumf w tegorocznych mistrzostwach Ameryki Południowej.
Biało-Czerwoni przystąpili do rozgrywek w swoim najsilniejszym, sprawdzonym zestawieniu, w którym doświadczonych graczy wzmocnili pełni zapału i ambicji debiutanci. Powołania na koszykarski mundial w Kanadzie otrzymało 12 zawodników: Dominik Mosler, Mateusz Stan, Krzysztof Bandura, Andrzej Macek, Krzysztof Kozaryna, Adrian Łabędzki, Piotr Darnikowski, Jan Kawecki, Piotr Pawełko, Marek Wesołowski, Mateusz Filipski oraz występujący w podwójnej roli zawodnika i trenera Marcin Balcerowski.
Wyrównane starcie z Japonią
Trwające od środy mistrzostwa świata Biało-Czerwoni zainaugurowali starciem z Japonią. Pierwsza kwarta rozstrzygnięta została na korzyść Polaków 20:8, a w dwóch kolejnych odsłonach nasza drużyna utrzymywała bezpieczny dystans. Przed ostatnią kwartą zespół Marcina Balcerowskiego prowadził 54:47 i wydawało się, że jest na dobrej drodze, aby dopisać do swojego konta pierwsze dwa duże punkty. W finałowej części Japończycy pokazali jednak, dlaczego uchodzą za jedną z najszybciej grających reprezentacji na świecie. Mocny pressing i wysokie tempo sprawiły, że naszym koszykarzom coraz trudniej było odpowiadać na ataki przeciwników. W ostatnich dziesięciu minutach Azjaci rzucili aż 24 punkty, podczas gdy Polska zdołała odpowiedzieć zaledwie dziewięcioma. Japończycy wygrali ostatecznie to spotkanie 71:63.
Mimo porażki Biało-Czerwoni pozostawili po sobie na parkiecie bardzo dobre wrażenie, a najmocniejszymi ogniwami w naszej ekipie okazali się Dominik Mosler, Mateusz Filipski i Andrzej Macek. Szczególnie wartościowe były występy dwóch pierwszych – Mosler zakończył mecz z dorobkiem 18 punktów, 11 zbiórek i 2 asyst, natomiast Filipski zdobył 17 punktów, do których dołożył aż 12 asyst i 5 zbiórek.
Hiszpański horror z happy endem
W piątek na grupowej drodze Polaków stanęli aktualni mistrzowie Europy. Hiszpanie rozpoczęli turniej od pewnego zwycięstwa nad Kolumbią 83:54 i także w spotkaniu z Biało-Czerwonymi dość długo znajdowali się w komfortowej sytuacji. Po pierwszej kwarcie prowadzili 29:28, do przerwy 51:45, a przed decydującą czwartą rundą ich przewaga wynosiła już dziesięć punktów – 73:63.
Nasi kadrowicze nie zamierzali jednak oddać tego meczu bez walki. W czwartej kwarcie rozpoczęli imponującą pogoń, stopniowo odrabiali straty i doprowadzili do niezwykle nerwowej końcówki. Na 22 sekundy przed syreną Hiszpanie po dwóch celnych rzutach wolnych objęli prowadzenie 85:84. Ostatnia akcja należała jednak do Biało-Czerwonych. Po nieudanej próbie Mateusza Filipskiego Polacy ponownie zebrali piłkę spod kosza. Trafiła ona do rąk Marka Wesołowskiego, który zachował zimną krew i oddał celny rzut na niespełna sekundę przed końcem. Polska ostatecznie wygrała ten horror 86:85. Najwięcej punktów dla Biało-Czerwonych zdobył Mateusz Filipski – aż 32, a Wesołowski do zwycięskiego rzutu dołożył łącznie 13 oczek.
W trzecim i zarazem ostatnim spotkaniu fazy grupowej Polacy zagrają z Kolumbią. Mecz ten rozpocznie się dzisiejszej nocy o godzinie 1:00 polskiego czasu. Mistrzostwa świata potrwają do 19 września.
____
Fot. Melo Gagneux/IWBF


