Reprezentacja Polski w koszykówce na wózkach po ośmiu latach powróciła do gry na mistrzostwach świata. W rozgrywanym w Ottawie w dniach 9-19 września turnieju z udziałem 16 najlepszych reprezentacji Biało-Czerwoni ostatecznie zajęli ósme miejsce. Mistrzowski tytuł wywalczyła Australia.
Dla polskiej reprezentacji był to dopiero trzeci w historii start w mistrzostwach świata w koszykówce na wózkach. Biało-Czerwoni na mundialu zadebiutowali w 2010 roku w Birmingham, a osiem lat później wystąpili w Hamburgu, kończąc oba turnieje na znakomitej szóstej lokacie. Zespół prowadzony przez Marcina Balcerowskiego stanął więc przed niepowtarzalną szansą, aby ponownie przypomnieć o sobie światu i potwierdzić swoją przynależność do ścisłej elity.
W stolicy Kanady mogliśmy śledzić koszykarskie zmagania z udziałem szesnastu męskich reprezentacji, które w pierwszej fazie zostały podzielone na cztery grupy. Polska trafiła do grupy C – z Hiszpanią, Japonią oraz Kolumbią. To zestawienie jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw zapowiadało arcyciekawą rywalizację. Hiszpanie od lat bowiem należą do europejskiej czołówki i do rozgrywek przystąpili jako aktualni mistrzowie Europy. Japończycy to z kolei srebrni medaliści igrzysk paralimpijskich z Tokio, a Kolumbijczycy mają na swoim koncie triumf w tegorocznych mistrzostwach Ameryki Południowej.
Biało-Czerwoni przystąpili do gry w swoim najsilniejszym, sprawdzonym zestawieniu, w którym doświadczonych graczy wzmocnili pełni zapału i ambicji debiutanci. Powołania na koszykarski mundial w Kanadzie otrzymało 12 zawodników: Dominik Mosler, Mateusz Stan, Krzysztof Bandura, Andrzej Macek, Krzysztof Kozaryna, Adrian Łabędzki, Piotr Darnikowski, Jan Kawecki, Piotr Pawełko, Marek Wesołowski, Mateusz Filipski oraz występujący w podwójnej roli zawodnika i trenera Marcin Balcerowski.
Grupowy rollercoaster
Fazę grupową Biało-Czerwoni zainaugurowali starciem z Japonią. I choć przez większość meczu Polacy dyktowali warunki na parkiecie, to końcówka należała do ich rywali. Nasi kadrowicze po pierwszej kwarcie prowadzili 20:8, mając przed finałową odsłoną siedem punktów przewagi (54:47). W decydujących dziesięciu minutach ekipa z Kraju Kwitnącej Wiśni zdołała odwrócić losy spotkania i odrobiła wcześniejsze straty z nawiązką. Skuteczny pressing i wysokie tempo gry poprowadziły ich do zwycięstwa 71:63.
W kolejnej potyczce byliśmy świadkami jednej z najbardziej emocjonujących wygranych całego turnieju. Rywalem naszych panów byli Hiszpanie. Aktualni mistrzowie Europy przez trzy kwarty kontrolowali wydarzenia pod koszem, prowadząc przed czwartą rundą 73:63. Biało-Czerwoni nie zamierzali jednak składać broni. Na 22 sekundy przed końcem przeciwnicy prowadzili 85:84, jednak ostatnie słowo należało do Polaków. Po nieudanej próbie Mateusza Filipskiego piłkę szczęśliwie przechwycił Marek Wesołowski. Na niespełna sekundę przed końcową syreną oddał celny rzut i zapewnił swojej drużynie triumf 86:85.
Na finiszu fazy grupowej z Kolumbią do ostatnich sekund ważyły się losy zwycięstwa, ale tym razem nie było spodziewanego happy endu. W trzecim spotkaniu Polacy zmierzyli się ze świeżo upieczonym mistrzem Ameryki Południowej. W starciu decydującym o rozstawieniu w pucharowej drabince mistrzostw nasi wózkarze długo pozostawali w grze, jednak końcówka należała do Kolumbijczyków, którzy wykorzystali wszystkie słabości Biało-Czerwonych. Wygraną w tym meczu przypieczętowali wynikiem 73:65.
Cel zrealizowany. Polska w najlepszej ósemce mistrzostw
W 1/8 finału na drodze Biało-Czerwonych stanęli gospodarze tegorocznych mistrzostw świata. Przez całą pierwszą połowę ciężar gry spoczywał na barkach Mateusza Filipskiego, który w trakcie intensywnych 40 minut skompletował imponujące triple-double – 26 punktów, 11 asyst oraz 11 zbiórek. Kolejne double-double dołożył Dominik Mosler, autor 18 punktów i 10 zbiórek, a niezwykle ważny impuls z ławki dał w drugiej połowie Andrzej Macek. Wchodząc na parkiet, skutecznie przełamywał kanadyjską defensywę i zakończył mecz z dorobkiem 19 punktów, trafiając aż 75 procent rzutów z gry. Do najlepszej ósemki wprowadziła Polaków wygrana 79:65.
W ćwierćfinale Polacy trafili na niepokonanych dotąd w turnieju Włochów. Ekipa Marcina Balcerowskiego robiła, co mogła, aby sprawić kolejną niespodziankę, i długo pozostawała w grze o awans do najlepszej czwórki. Więcej zimnej krwi w końcówce zachował jednak zespół z Półwyspu Apenińskiego, który zatriumfował 75:68, notując tym samym po szesnastu latach powrót do medalowej strefy mistrzostw świata. W pierwszym meczu o lokaty 5-8. polscy koszykarze ponownie starli się z Japończykami, którym ulegli 47:53. W spotkaniu o siódme miejsce natomiast przegrali 55:80 z Hiszpanami, zajmując w mistrzostwach ostatecznie ósmą pozycję.
Mistrzostwa zakończyły się wygraną Australii, która w finale zdecydowanie pokonała Włochy 81:57. Brązowy medal zdobyła z kolei Wielka Brytania po zwycięstwie nad Niemcami 67:56.
____
Fot. IWBF


