Reprezentacja Polski w siatkówce na siedząco zakończyła mistrzostwa świata w chińskim Hangzhou na dziesiątym miejscu, osiągając tym samym najlepszy wynik w historii swoich występów w turnieju tej rangi. – Krok po kroku nasza ekipa rozwija się i wchodzi na coraz wyższy poziom, goniąc sportowe marzenia – takimi słowami historyczny występ podsumował filar polskiej kadry Robert Wydera.
Trudna grupa z medalistami największych imprez
Już losowanie fazy grupowej postawiło przed Polakami niezwykle wymagające zadanie. Ich rywalami na tym etapie rozgrywek okazali się aktualni mistrzowie paralimpijscy z Iranu, wicemistrzowie paralimpijscy z Bośni i Hercegowiny oraz reprezentacja Japonii.
Na inaugurację nasi kadrowicze zmierzyli się z faworyzowanym Iranem. Polacy rozpoczęli turniej bardzo odważnie i po świetnej grze wyszarpali przeciwnikom pierwszego seta 25:23. W kolejnych partiach doświadczenie i siła mistrzów paralimpijskich z Paryża wyraźnie zrobiły swoje. Ich dominacja na boisku była niepodważalna. Zatriumfowali w kolejnych odsłonach 25:13, 25:10, 25:15, zapisując na swoim koncie cenne trzy punkty. W polskiej drużynie najlepiej punktowali Tomasz Labocha (11), Marcin Polak (10) oraz Filip Gaca (7).
Drugie spotkanie przyniosło wyczekane zwycięstwo polskich siatkarzy. Zespół prowadzony przez trenera Dawida Woźnego pewnie pokonał Japonię 3:0 (25:19, 25:15, 25:20), kontrolując przebieg tego starcia praktycznie od początku do końca. Polacy dominowali w bloku i ataku, a tytułem MVP spotkania nagrodzony został Dawid Kołodziej. Najwięcej punktów zdobył Marcin Polak, kończąc mecz z dorobkiem 10 oczek.
Na zakończenie rywalizacji grupowej Polacy zmierzyli się z Bośnią i Hercegowiną. Po wyrównanym pierwszym secie sztab szkoleniowy zdecydował się na szeroką rotację składu, oszczędzając podstawowych zawodników przed fazą pucharową. Ostatecznie Biało-Czerwoni przegrali 0:3 (19:25, 9:25, 21:25) i zakończyli zmagania grupowe z bilansem jednego zwycięstwa oraz dwóch porażek.
Koniec marzeń o ćwierćfinale i skuteczna walka o lokaty 9-16.
W 1/8 finału rywalem reprezentacji Polski był niezwykle mocny Kazachstan – aktualny mistrz Azji i jedna z najlepszych drużyn świata. Mimo ambitnej postawy nasi panowie nie zdołali sprawić niespodzianki i przegrali w trzech odsłonach 18:25, 18:25, 20:25. W każdym secie Biało-Czerwoni długo utrzymywali kontakt z rywalami, jednak w kluczowych fragmentach spotkania ich przeciwnicy wykazywali większą skuteczność w ataku i zagrywce. Najlepiej punktującym zawodnikiem polskiej reprezentacji był Filip Gaca, zdobywca 12 punktów.
W meczach o lokaty 9-16. Nasi kadrowicze zmierzyli się na początek z gospodarzami turnieju. Polska pokonała Chiny 3:0 (25:22, 25:17, 25:22), prezentując bardzo pewną i dojrzałą grę. Najwięcej punktów zapisał na swoim koncie Marcin Polak (12), a bardzo dobre zawody rozegrali również Filip Gaca (11) i Dawid Kołodziej (9).
Kolejnym rywalem była Chorwacja. Po dwóch wyrównanych setach Biało-Czerwoni przejęli pełną kontrolę na boisku i zwyciężyli 3:1 (25:23, 21:25, 25:22, 25:13), otwierając sobie tym samym drogę do walki o dziewiąte miejsce. Bohaterem spotkania został Tomasz Labocha, autor 20 punktów, a cenne wsparcie zapewnili mu również Dawid Kołodziej (12) z Tomaszem Grellem (10).
W decydującym i zarazem ostatnim starciu tegorocznego mundialu, którego stawką było dziewiąte miejsce na świecie, reprezentacja Polski zmierzyła się z Ukrainą. Dwa pierwsze sety rozstrzygnęły się dopiero w końcówkach na korzyść rywali, a o wyniku przesądziły pojedyncze akcje. Ostatecznie Ukraina zatriumfowała 3:0 (25:23, 26:24, 25:16), a Polacy z radością i sporym niedosytem zarazem przypieczętowali dziesiątą pozycję na świecie, co stanowi najlepszy w historii wynik w rozgrywkach tej rangi.
Mistrzami świata zostali Irańczycy, którzy w wielkim finale pokonali w czterech partiach Bośniaków. Brąz powędrował ostatecznie do Kazachów, którzy po horrorze w pięciu setach rozprawili się z Brazylijczykami.
____
Fot. World ParaVolley


