Trwa kapitalna złota passa Kingi Dróżdż! 32-letnia szablistka sięgnęła wczoraj w Cardiff po trzeci z rzędu tytuł mistrzyni Europy. Niespodziankę w swoim debiucie w turnieju rangi mistrzowskiej sprawił Radosław Fic, który w potyczkach floretowych na wózkach sięgnął po brązowy krążek.
W tym roku zdobyła właściwie wszystko, co było możliwe do zdobycia. Nie było na nią mocnych w cyklu zawodów Pucharu Świata, dzięki czemu powiększyła swoją punktową przewagę na pozycji liderki rankingu szablistek. Do pucharowych triumfów w Pizie, Budapeszcie, Bradenton oraz Pattayi Kinga Dróżdż właśnie dołożyła na zakończenie intensywnego sezonu trzeci z rzędu tytuł mistrzyni Europy. Jej imponująca skuteczność na planszy szermierczej robi piorunujące wrażenie. Za każdym z tych sukcesów stoją jednak nie tylko talent i znakomita forma, ale również sztab zaufanych osób, które wspierają ją w drodze po najwyższe cele sportowe. Choć z pozoru mogłoby się wydawać, że zwycięstwa przychodzą jej z niezwykłą łatwością, to każde z nich okupione jest morzem potu, łez i wyrzeczeń.
Kinga jak burza przemknęła przez główną drabinkę turniejową zmagań szablowych kategorii A. Podopieczna trenera Marka Gniewkowskiego na inaugurację w 1/18 finału zmiażdżyła 15:1 reprezentantkę Niemiec Leonie Robinson. Niewiele do powiedzenia miała także ćwierćfinałowa rywalka Francuzka Clemence Delavoipierre, która zdołała wyrwać Polce najwięcej spośród jej wszystkich przeciwniczek, bo aż sześć punktów. W półfinale Dróżdż bezradna okazała się Anna Nadasdy, która w stosunkowo krótkim czasie poczyniła na planszy ogromny postęp. Młodziutka Węgierka musiała uznać wyższość naszej szablistki. Przegrała 5:15 i z Gruzinką Niną Tibilaszwili podzieliła się brązem.

Nasza aktualna wicemistrzyni paralimpijska w finale swojej koronnej specjalności starła się z Evą Andreą Hajmasi. Druga z węgierskich zawodniczek również czyniła, co w jej mocy, aby zagrozić Kindze, jednak jej wysiłki na niewiele się zdały. Do przerwy przegrywała z Polką 1:8 i pomimo ogromnych starań nie zdołała nawiązać wyrównanej walki. Trzeci z rzędu tytuł indywidualny tytuł mistrzyni Europy – po zwycięstwach w Warszawie (2022) oraz Paryżu (2024) – przypieczętowała efektową wygraną 15:3. Dziewiąta w stawce była ostatecznie Marta Fidrych, która uległa w 1/8 finału Delavoipierre 13:15.
– To niezwykłe osiągnięcie. Przyjechałam tutaj po złoto. Oczywiście, presja związana z tym występem była duża, ale poradziliśmy sobie z tym i nie dość, że mam trzeci z rzędu tytuł mistrzyni Europy, to jeszcze trzeci złoty medal wywalczony tutaj, w Cardiff. A jeszcze jeden start przed nami, więc liczę na więcej – powiedziała tuż po swoim występie świeżo upieczona zwyciężczyni szablowych potyczek.
W szabli kobiet kategorii B na piątym miejscu sklasyfikowana została Karolina Strawińska. Brązowa medalistka poprzednich mistrzostw w 1/18 finału odprawiła 15:2 Białorusinkę Anastasię Kastsiuczkową, by następnie w trzymającej w napięciu walce ćwierćfinałowej przegrać 12:15 z Włoszką Sofią Brunati. Siódmą lokatę zajęła w Cardiff Sara Rogowska, gromiąc na otwarcie 15:3 drugą z Białorusinek Kristinę Fiaklistawą oraz przegrywając starcie o czwórkę 14:15 z Gruzinką Irmą Khetsuriani. Dwunasta pozycja przypadła Jadwidze Pacek po porażce w 1/8 11:15 z reprezentującą Włochy Julią Markowską. Mistrzynią Europy została Włoszka Ionela Andreea Mogos, która w finale pokonała 15:7 Khetsuriani. Brąz zgarnęły Sofia Brunati z Ukrainką Oleną Fedotą-Isajewą.
Brąz, który smakuje niesamowicie
Jeszcze kilka lat temu trudno byłoby mu uwierzyć, że pewnego dnia znajdzie się właśnie w tym miejscu – na podium mistrzostw Europy. Dziś Radosław Fic z dumą może o sobie mówić: medalista w szermierce na wózkach! Jego historia pokazuje, że czasem wystarczy jedna osoba, która w nas uwierzy, aby sprawy mogły przybrać zupełnie inny obrót. Po wypadku z września 2020 roku Radek musiał odnaleźć się w nowej, pełnej wyzwań rzeczywistości. Intensywna rehabilitacja nie przynosiła oczekiwanych efektów, aż na jego drodze pojawił się trener Grzegorz Pluta. Początkowo szermierka stanowiła dla Radka przede wszystkim formę rehabilitacji. Z czasem jednak pojawiło się coś więcej – sportowa ambicja, głód rywalizacji i nieśmiałe marzenia, które spełniają się na naszych oczach.
– Trudno jest mi zebrać myśli, to do mnie na pewno nie dociera. Chyba potrzebuję, żeby ktoś mnie uszczypnął albo muszę odejść na chwilę na bok, przemyśleć to wszystko, bo naprawdę nie wierzę, że to się wydarzyło – mówił wzruszony po wczorajszym brązowym medalu, po który sięgnął w debiucie w imprezie rangi mistrzowskiej.
43-latek w fazie grupowej floretu kategorii C odniósł dwa zwycięstwa i doznał dwóch porażek. Zwyciężył 5:1 z Ukraińcem Serhijem Szawkunem i 5:2 z Izraelczykiem Kanstantsinem Kavaliou, a także przegrał 3:5 z Ukraińcem Serhijem Szeptyckim i 1:5 z Włochem Leonadro Rigo. W półfinale Radosław Fic ponownie trafił na Szawkuna, który wyciągnął wnioski z pierwszego pojedynku z Polakiem. Od początku zdominował rywalizację, zatriumfował 15:5, co dla naszego reprezentanta oznaczało trzecie miejsce, które ex aequo podzielił z Kanstantsinem Kavaliou. Złoto powędrowało do Leonarda Rigo, który w finale floretu rozprawił się z Szawkunem 15;8.

W szermierczych zmaganiach florecistów w kategorii A najlepiej z Biało-Czerwonych spisał się Michał Nalewajek, meldując się w ósemce zawodów. Nasz reprezentant w 1/16 i 1/8 finału odprawił kolejno po 15:7 brytyjskich szermierzy, Joshuę Waddela i Olivera Lama Watsona. W starciu o czwórkę nie podoła Węgrowi Richardowi Osvathowi, z którym przegrał 6:15 i zajął ósmą lokatę. Siedemnasty był Norbert Całka, którego w 1/16 finału wyeliminował 15:9 Niemiec Clemens Cursiefen. Na 21. pozycji uplasował się natomiast Bartłomiej Balsam, doznając w 1/16 finału porażki 4:15 z Włochem Mattią Galvagno. Mistrzowski tytuł trafił na konto Włocha Emanuele Lambertiniego, który w finale wytrzymał ogromną presję i zwyciężył z Osvathem 15:14. Brąz ostatecznie dla Mattii Galvagno oraz Turka Hakkana Akkayi.
W potyczkach floretowych kategorii B o podium otarł się Rafał Pikoluk, który w fazie grupowej zanotował komplet czterech zwycięstw. W 1/8 finału wyższość Polaka musiał uznać Francuz Yohan Peter, przegrywając tę konfrontację 5:15. W ćwierćfinale naprzeciwko naszego szermierza usiadł Ukrainiec Oleg Naumenko, należący do ścisłej czołówki tej konkurencji. Walka była bardzo zacięta, a różnica między zawodnikami wynosiła maksymalnie dwa punkty. Przy stanie 14:14 decydujące na miarę medalu trafienie zadał Naumenko, który wraz ze swoim kolegą z kadry Antonem Dacko zdobył brązowy krążek. Pikoluk natomiast w mistrzostwach Europy osiągnął życiowy wynik, wieńcząc turniej na wysokim szóstej lokacie. Trzeci indywidualny tytuł podczas tych mistrzostw zgarnął Brytyjczyk Dimitri Coutya, wygrywając finał z Włochem Michelem Massą 15:9.
Jutro ostatni dzień szermierczych mistrzostw Europy. Na planszy szermierczej zobaczymy naszą kobiecą i męską drużynę szablową oraz drużynę floretową mężczyzn. Aktualny dorobek Polaków to siedem krążków – trzy złote, trzy srebrne i jeden brązowy – co w klasyfikacji medalowej obecnie daje trzecie miejsce.


