Fot. Michał Bacior/PZSN START

12 medali i grad rekordów życiowych! Polscy pływacy z sukcesami na pływackich mistrzostwach Europy w Turcji

Polscy pływacy wracają z tarczą z mistrzostw Europy, które w sobotę zakończyły się w Kocaeli w Turcji. Dorobek 3 złotych, 3 srebrnych i 6 brązowych krążków zaowocował 11. miejscem w klasyfikacji medalowej mistrzostw. Absolutną gwiazdą w biało-czerwonej ekipie została Oliwia Jabłońska, za sprawą której na olimpijskiej pływalni Gebze trzykrotnie wybrzmiał „Mazurek Dąbrowskiego”.

–  Myślę, że to jedne z lepszych mistrzostw Europy, a w ostatnich latach na pewno najlepsze. Jestem piekielnie dumna i bardzo szczęśliwa z tych wyników. Zrobiliśmy to tak, jak należy: dużo rekordów życiowych, trzy złote medale, trzy srebrne, sześć brązowych, łącznie dwanaście. Zawodnicy naprawdę walczyli do samego końca, pokazali sportowego ducha. Jestem bardzo wdzięczna, że mamy takich zawodników, ale też że mam taki sztab, na którym mogę polegać. Świetnie ze sobą współpracujemy i tak naprawdę to są tego efekty – chwali występ Biało-Czerwonych podczas mistrzostw Beata Pożarowszczyk-Kuczko, główna trener polskiej reprezentacji paralimpijskiej w pływaniu.

Najważniejsza tegoroczna impreza na Starym Kontynencie przyciągnęła do Turcji ponad 400 sportowców z 38 krajów. Wśród nich znalazła się 15-osobowa kadra Polski łącząca doświadczonych i utytułowanych zawodników z młodymi i dobrze rokującymi na przyszłość debiutantami.

W trakcie sześciodniowych zmagań (7-12 września) na olimpijskiej pływalni Gebze rozegrano 150 medalowych konkurencji. W klasyfikacji medalowej zatriumfowali powracający do rywalizacji pod własną flagą Rosjanie, którzy zgromadzili 33 złote, 39 srebrnych i 20 brązowych krążków. Drugie miejsce zajęli Włosi (29-16-16), a trzecie przypadło Ukraińcom (25-25-23). Polska w gronie 27 notowanych krajów ostatecznie uplasowała się na jedenastej pozycji.

Złoty pościg Oliwii Jabłońskiej

Najjaśniejszym punktem w polskiej reprezentacji okazała się Oliwia Jabłońska. 29-letnia zawodniczka Startu Wrocław w Kocaeli wykazała się imponującą skutecznością. Indywidualnie wystąpiła w czterech wyścigach, wieńcząc każdy z nich lokatą na podium. W finale 200 metrów stylem zmiennym (SM9) ex aequo była pierwsza z reprezentantką Hiszpanii Anastasiyą Dmytriv Dmytriv. Na 100 metrów techniką dowolną (S9) tę samą Hiszpankę pokonała różnicą zaledwie siedmiu setnych sekundy. W konkurencji 400 metrów kraulem (S9), która uznawana jest za popisową specjalność Polki, nie było już żadnych wątpliwości, kto jest najlepszy. Oliwia zostawiła daleko w tyle wszystkie najgroźniejsze rywalki, a wynikiem 4:36,41 ustanowiła nowy rekord Europy. Do swojego imponującego dorobku dołożyła także brąz na 100 metrów delfinem (S9).

– Dawno już nie byłam z siebie aż tak zadowolona po głównej imprezie w sezonie, więc na pewno będę świętować. Chciałabym podziękować wszystkim kibicom, którzy są ze mną od początku i którzy bardzo mnie wspierają. Dziękuję mojej rodzinie, która mnie dopinguje i jest ze mną cały czas, a także moim trenerom, Beacie (Pożarowszczyk-Kuczko – red.) i Sławkowi (Kuczko – red.), za to, że wierzyli we mnie wtedy, kiedy ja wierzyłam w siebie mniej, bo prawdopodobnie już by mnie tutaj nie było – relacjonowała Jabłońska po trzecim triumfie podczas tych mistrzostw.

Jacek Czech i Alan Ogorzałek również niezawodni

Jacek Czech to stały bywalec na podium imprez rangi mistrzowskiej. Smak medali mistrzostw świata czy Europy zna doskonale. Choć w tym roku skończył 50 lat, metryka najwyraźniej nie ma dla niego większego znaczenia. Zamiast oglądać się na wiek, wciąż przesuwa własne granice i z powodzeniem ściga się z młodszymi od siebie zawodnikami. W Kocaeli zaprezentował się w jednej konkurencji. W finale 200 metrów techniką dowolną (S2) popłynął zaledwie sekundę wolniej od rekordu życiowego, dokładając tym razem do swojej okazałej kolekcji trofeów tytuł wicemistrza Europy.

– Myślę, że jestem wojownikiem, który nigdy się nie poddaje, tylko walczy. Mam olbrzymią determinację. Celem są igrzyska paralimpijskie w Los Angeles i tak naprawdę temu wszystko podporządkowuję, dlatego z każdego startu wyciągam wnioski. Moje przygotowanie jest na najwyższym poziomie i staram się po prostu wygrywać, dawać z siebie wszystko – i to jest chyba klucz do sukcesu. – Medal na piątych już igrzyskach z pewnością byłby dla Jacka wymarzonym ukoronowaniem jego niezwykle długiej i pełnej determinacji kariery.

Zobacz:  Kotkowski po raz drugi wicemistrzem Europy, Kałucka z historycznym brązem w race runningu!

Dwa krążki, srebrny zdobyty w koronnej konkurencji 400 metrów kraulem (S10) oraz brązowy na setkę kraulem (S10), przywiezie z Turcji Alan Ogorzałek. 23-latek stanowi solidny filar pływackiej reprezentacji i jak na profesjonalistę przystało najwyższą formę przygotował na docelową imprezę sezonu. Za sobą ma cztery indywidualne występy – w finale 100 metrów motylkiem (S10) znalazł się tuż za podium, a na 200 metrów stylem zmiennym (SM10) sklasyfikowany został oczko niżej.

– Mogę powiedzieć, że wyrobiłem swój plan w 110 procentach, bo przyjechałem tutaj głównie po jeden medal, na 400 metrów stylem dowolnym. Okazało się, że wyszarpałem jeszcze ten brąz na 100 metrów kraulem. Bardzo się cieszę.

Urodzinowe prezenty Kozłowskiego i Soboty

Sporo emocji i nerwów kosztował Alexa Kozłowskiego środowy start w popisowej specjalności – 400 metrów techniką dowolną (S11). W grupie zawodników niewidomych nasz reprezentant początkowo uplasował się tuż za podium. Kilka chwil później nadeszła niespodziewana informacja o dyskwalifikacji Ukraińca Mychajło Serbina, co oznaczało awans Polaka na trzecią lokatę. Brązowy medal był tym cenniejszy, że Kozłowski wywalczył go w przeddzień swoich 18. urodzin. W tej sytuacji trudno było więc o lepszy prezent.

– Na początku w ogóle nie mogłem uwierzyć. Nie spodziewałem się kompletnie takich wydarzeń. Jestem bardzo szczęśliwy. Jutro mam urodziny i chyba lepszego prezentu nie mogłem sobie zrobić – opowiadał Kozłowski zaraz po dekoracji.

W Kocaeli Alex wystąpił jeszcze w trzech konkurencjach. Na 100 metrów stylem dowolnym (S11) w eliminacjach uzyskał dziesiąty wynik, a finałach 100 metrów delfinem (S11) i 200 metrów stylem zmiennym (SM11) był ostatecznie szósty.

15. urodziny obchodziła z kolei w środę Wiktoria Sobota, która nazajutrz sięgnęła po brąz na 50 metrów stylem grzbietowym (S3). Debiut w mistrzostwach Europy okrasiła w finale nowym rekordem życiowym. W czempionacie Starego Kontynentu była ponadto czwarta na 50 metrów kraulem (S3), a na dwukrotnie dłuższym dystansie zajęła piątą pozycję. Nie był to jednak pierwszy kontakt Wiktorii z wielkim światem sportu – rok wcześniej zadebiutowała na mistrzostwach świata, gdzie mogła zbierać doświadczenie, które teraz z nawiązką zaprocentowało na europejskim czempionacie.

– To jest niesamowite, „życiówkę” poprawiłam o ponad sekundę i nie wiem, czy bardziej mnie cieszy to, czy sam medal. W sumie chyba jedno i drugie, bo poprzedni rekord życiowy ustanowiłam niecały miesiąc temu, a wcześniej nie mogłam go pobić przez prawie półtora roku – nie kryła swojej ekscytacji Sobota po wyścigu życia.

Spełnione marzenia Krzyszkowskiego, Lechniaka i Kowalika

Z krążkami na szyi powracają z Turcji również Oliwier Krzyszkowski, który rozwiązał medalowy worek Biało-Czerwonych, Andrzej Kowalik, który postawił kropkę nad „i” i związał ten worek, a także Krzysztof Lechniak, który przez lata cierpliwie czekał na swoją „kolej” na podium.

– Tak szczerze to bardziej chyba czuję ulgę niż radość. Cieszę się, że praca nie poszła na marne. To naprawdę przyjemne uczucie, zwłaszcza że to moje pierwsze mistrzostwa Europy, więc wynik bardzo udany – relacjonował 19-letni Krzyszkowski po tak szczęśliwym dla niego obrocie spraw w sprinterskiej rywalizacji na 50 metrów stylem dowolnym (S9), który zwieńczył wicemistrzowskim tytułem.

Tym samym Oliwier powtórzył sukces z ubiegłorocznych mistrzostw świata w Singapurze, podczas których również był drugi. Zarówno w jednym jak i drugim finale musiał uznać wyższość niedoścignionej na ten moment gwiazdy włoskiego parasportu Simone Barlaama. Poza tym na mistrzostwach kontynentu nasz pływak otarł się o medal na setkę kraulem (S9), gdzie do podium zabrakło mu kilkunastu setnych sekundy, a na 100 metrów grzbietem (S9) uzyskał szósty rezultat w stawce.

– Aż nie do wiary, że tyle czasu minęło, bo to mój pierwszy medal na międzynarodowych zawodach rangi mistrzowskiej, więc radość ogromna, po pięciu naprawdę intensywnych latach – mówił uradowany po finale 200 metrów stylem dowolnym (S2) brązowy medalista Krzysztof Lechniak, który na podium tej konkurencji stanął razem ze wspomnianym wcześniej Jackiem Czechem.

Zobacz:  O magii desperacji. Czy "czarna seria" może być gwizdkiem startowym dla rewolucyjnego zwrotu akcji?

Dla zawodnika Startu Szczecin były to wyjątkowo intensywne mistrzostwa, bo łącznie ma za sobą aż pięć indywidualnych występów. W zmaganiach na dystansie 50 metrów żabką (SB2) finiszował jako piąty, na 50 metrów kraulem (S3) wywalczył szóstą lokatę, a na 50 metrów grzbietem (S3) i 100 metrów kraulem (S3) był siódmy.

Kibicujcie mi w sobotę, dam z siebie wszystko. Lecę po medal!” – obiecywał z kolei Andrzej Kowalik, który po siódmej pozycji na 200 metrów techniką dowolną (S14) oraz dziewiątym miejscu w eliminacjach 200 metrów stylem zmiennym (SM14) rzucił wszystkie siły na finał 100 metrów motylkiem (S14). I słowa dotrzymał. W swojej ulubionej konkurencji Polak stoczył zacięty pojedynek o brąz, który wyszarpał na ostatnich metrach, wyprzedzając będącego za nim rywala o zaledwie cztery setne sekundy. Debiut w mistrzostwach może więc uznać za satysfakcjonujący.

Przyszłość już puka do drzwi wielkiego sportu

Niewiele od podium dzieliło obytą już w międzynarodowych startach Zuzannę Boruszewską. Reprezentantka Polski w finale 100 metrów stylem klasycznym (SB9) finiszowała na czwartej pozycji, a na dystansie 200 metrów stylem zmiennym (SM9) była szósta. Michał Golus natomiast, który na swoim koncie posiada krążki mistrzostw świata i Europy, opuści Turcję jako siódmy zawodnik finału 50 metrów stylem dowolnym (S8). Na lepszy wynik mógł liczyć w wyścigu medalowym na 100 metrów delfinem (S8), jednak ostatecznie skończyło się na dyskwalifikacji.

Warto podkreślić, że tureckie Kocaeli okazało się ważnym międzynarodowym sprawdzianem dla młodych zawodników, którzy właściwie rozpoczynają swoją przygodę z profesjonalnym sportem. Emilia Lewandowska, Julia Sołtysik, Marika Noszczyk, Emilia Iskra i Hubert Podgórski bo właśnie o nich tu mowa – oficjalnie zadebiutowali w polskiej kadrze, pokazując podczas swoich pierwszych tak dużych zawodów, że polskie pływanie może wiązać z nimi spore nadzieje na przyszłość.

Tuż za podium znalazła się Emilia Lewandowska, która na 400 metrów kraulem (S8) zajęła czwarte miejsce. Dziewiąty czas w eliminacjach 100 metrów grzbietem (S8) okazał się dla niej ponadto cenną lekcją przed przygotowaniami do kolejnych występów. Czwartą lokatę na 100 metrów stylem klasycznym (SB4) wywalczył Hubert Podgórski, który był także ósmy na 100 metrów techniką dowolną (S5) oraz dziesiąty na dwukrotnie dłuższym dystansie.

Doskonale w rywalizacji na 400 metrów stylem dowolnym (S10) spisała się Julia Sołtysik, zajmując w tej konkurencji czwarte miejsce. Do wymarzonego medalu ostatecznie zabrakło jej 1,35 s. W pozostałych startach miała ósmy wynik na 200 metrów stylem zmiennym (SM10) oraz dziesiąty na 100 metrów grzbietem (S10).

Solidne występy zanotowała także Marika Noszczyk, która była piąta na 400 metrów stylem dowolnym (S6), szóste na 100 metrów klasykiem (SB6) oraz ósma na 100 metrów kraulem (S6). W sprincie na 50 metrów techniką motylkową (S6) po piąte miejsce popłynęła z kolei zaledwie 13-letnia Emila Iskra.

Potencjał polskich sztafet

Poza indywidualnymi konkurencjami Biało-Czerwonych mogliśmy oglądać również w wyścigach mieszanych sztafet, które dotąd stanowiły naszą achillesową piętę. Łącznie były to aż cztery finały. W rywalizacji 4×100 metrów stylem dowolnym (34 pkt.) Oliwier Krzyszkowski, Oliwia Jabłońska, Michał Golus i Emilia Lewandowska osiągnęli w finale piątą pozycję. Identyczną lokatę wywalczył kwartet w składzie Krzyszkowski, Jabłońska, Golus i Zuzanna Boruszewska na dystansie 4×100 metrów stylem zmiennym (34 pkt.).

Spore wyzwanie dla młodszego składu stanowiły sztafety 4×50 metrów (20 pkt.). Emilia Iskra, Marika Noszczyk, Krzysztof Lechniak i Hubert Podgórski uplasowali się na szóstym miejscu w rywalizacji stylem dowolnym, a w stylu zmiennym szósty wynik mieli Jacek Czech, Podgórski, Iskra i Lewandowska.

_____

Fot. Michał Bacior/PZSN START
Wypowiedzi zawodników: informacje prasowe PZSN START

Copyright PARASPORTOWCY.PL 2017

error: Nasze materiały chronione są prawem autorskim! Kopiowanie ich i rozpowszechnianie bez zgody autora zabronione! - paraSPORTOWCY.PL