Poznaliśmy pełny oraz szczegółowy terminarz Pucharu Polski Amp Futbol. Turnieju, który zbliża się wielkimi krokami i został zaplanowany na koniec stycznia. W tym jednak miejscu się na chwilę zatrzymamy i spojrzymy wstecz na zakończone ligowe zmagania wszystkich drużyn. Bo nie da się uczciwie ocenić szans poszczególnych zespołów, jeśli nie weźmie się pod lupę tego, co działo się przez ostatnie miesiące – a działo się naprawdę sporo. Tegoroczny sezon PZU Amp Futbol Ekstraklasy przyniósł nam wiele emocji, mnóstwo bramek i trochę niespodzianek. Kto ma największe szanse na puchar? Sprawdzamy i analizujemy.
Zacznijmy od oczywistego. Ligę została zdominowana przez Wisłę Kraków i to w sposób absolutny. Już piąty raz z rzędu zgarnęli mistrza Polski, co samo w sobie jest osiągnięciem godnym podziwu. Ale jak spojrzymy w szczegóły, to wynik ten staje się jeszcze bardziej imponujący. W rozegranych 23 spotkaniach, wygrali 19 z nich i tylko jeden raz przegrali. Całkowity bilans bramkowy to przekroczona magiczna bariera 100 goli (102) i raptem 11 straconych. Krakowianie zdobywali średnio ponad cztery bramki na mecz i to niezależnie od tego z kim grali. Do tego Wisła to najlepiej broniąca drużyna całego sezonu. Kompletny zespół, który z tygodnia na tydzień tylko utwierdzał wszystkich w przekonaniu, że tu nie ma przypadku, tu jest jakość, doświadczenie i spójność.
Na drugim miejscu w tabeli znalazł się Śląsk Wrocław. Drużyna, która może być dumna ze swojego sezonu. 53 zdobyte punkty, aż 92 gole na koncie i tylko 15 straconych. W bezpośrednich meczach z „Białą Gwiazdą”, Śląsk wypadał odrobinę gorzej. Dwa mecze przegrane po 1:2. Były to jednak spotkania praktycznie na styku, gdzie decydowały detale, jedno potknięcie, jeden błąd. Poza tym drużyna ze Śląska prezentowała się solidnie. Punktowali regularnie, rzadko dawali się zaskoczyć, a ich styl gry był bardzo konsekwentny i poukładany. Zespół dojrzewał przez cały sezon i może jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.
Trzeci Rekord Kuloodporni Bielsko-Biała. Ekipa, która nie wybijała się nadto podczas ligowych zmagań, ale krok po kroku budowała swoje miejsce w czołówce. 36 punktów i bilans 51-29. Siłą Kuloodpornych była regularność, zwłaszcza w meczach z zespołami z dolnej części tabeli. Do tego kilku naprawdę skutecznych zawodników, którzy potrafili ratować zespół w kluczowych momentach. Utrzymali się w górnej połowie tabeli i pokazali, że potrafią grać mądrze, cierpliwie i zespołowo.
Nieco niżej w ligowej tabeli mamy Stal Rzeszów i Legię Warszawa. Dwie ekipy, które – nie ma co ukrywać – ewidentnie odstawały od ścisłej czołówki. Stal zdobyła 29 punktów, Legia 28. I choć obie z drużyn miały swoje momenty, to z klubami z góry tabeli wyglądały raczej blado. Wysokie porażki z Wisłą czy Śląskiem pokazały różnicę poziomów. Czasem brakowało im skuteczności, czasem zgrania, a czasem po prostu jakości, żeby podjąć równorzędną walkę. Ale mimo wszystko potrafili się przeciwstawić, gdy rywal był w gorszym dniu, więc nie można ich skreślać przed pucharem.
Na dole stawki znalazły się Zawisza Bydgoszcz i Warta Poznań – kolejno 11 i 6 punktów na koncie. Tu nie ma co się oszukiwać – sezon był ciężki, długi i momentami brutalny. Łącznie obie z drużyn straciły 175 bramek. To więcej niż cała górna połowa tabeli razem wzięta. Mimo tego, że Zawisza jak i Warta miały pojedyncze dobre mecze, to jednak przez większość sezonu – bezradność, błędy w obronie, problemy z wyjściem z własnej połowy. Puchar będzie dla nich raczej okazją do odbudowy morale niż realną walką o coś więcej.
Przechodząc do sedna – Puchar Polski Amp Futbol rusza już 24 stycznia, a w nich na początku Zawisza zmierzy się z Rekordem. Tu historia spotkań obu zespołów jednoznacznie wskazuje faworyta. Rekord wygrał z Bydgoszczą dwa razy i to bez straty bramki, 5:0 i 6:0, kontrolując praktycznie wszystko – od posiadania piłki, przez stwarzane okazje, aż po skuteczność.
Drugi ćwierćfinał to pojedynek Warty Poznań z Legią Warszawa. Tu znowu faworyt jest raczej jeden. Warta dwukrotnie przegrywała z „Wojskowymi” 0:4 i 0:5. Legia grała swoje, Warta nie miała jak odpowiedzieć. W ofensywie Legii wyróżniało się dwóch zawodników – Mohammed Aharchi i Dominik Abramczyk. Łącznie zdobyli oni 20 bramek w sezonie. To konkretny duet, który potrafi rozbić każdą defensywę, jeśli tylko dostanie trochę miejsca.
W trzecim świerćfinale spotkają się Wisła Kraków i Stal Rzeszów. Stal musi jednak liczyć na cud. W lidze Wisła wygrała w rywalami 10:0 i 4:0, a to mówi wszystko. Grygiel, Kapłon, Świercz – każdy z nich potrafił w pojedynkę rozstrzygnąć mecz. Wisła grała z rozmachem, szybkością i dokładnością. A Stal? Cóż, to zupełnie inna bajka.
Śląsk Wrocław zaczyna od półfinału. W tym momencie nie wiadomo jeszcze na kogo trafi. Jeśli to będzie Wisła – to będzie powtórka z ligowej wojny, czyli dwa mecze na styku. Jeśli jednak Stal zaskoczy – to zapowiada się powtórka z pogromu, bo Śląsk w lidze ograł ich dwa razy po 6:0. Tu różnica klas jest aż nadto widoczna.
Na koniec warto rzucić okiem na statystyki indywidualne. Kamil Grygiel to absolutny dominator – 33 bramki, 60 punktów w sezonie. Dalej Sbiyaa ze Śląska i Kapłon z Wisły. W asystach też ta sama trójka – Grygiel, Mazurowski, Kapłon. Widać, że te zespoły miały liderów, którzy imponowali praktycznie w każdej kolejce. Jeśli chodzi o kartki to najwięcej nazbierała ich Legia i Śląsk. Dużo walki, dużo fizycznej gry, dużo emocji. Ale to też pokazuje zaangażowanie, determinację i chęć wygrywania.
Finał Pucharu Polski Amp Futbol obędzie się w niedzielę, 25 stycznia, o godzinie 14:00. Wcześniej mecze o piąte i trzecie miejsce. I choć faworyci są znani – Wisła i Śląsk – to przecież puchar to puchar i wydarzyć się tu może naprawdę wszystko.
Na koniec warto podkreślić, że ten sezon ekstraklasy znowu pokazał, jak bardzo ten sport się rozwija. Z roku na rok mamy do czynienia z coraz wyższym poziomem rozgrywek. Rok rocznie przybywa też kibiców i zwiększa się zainteresowanie mediów. Amp futbol to już nie tylko społeczna inicjatywa. To prawdziwe emocje, rywalizacja na najwyższym poziomie i zawodnicy, których chce się oglądać. Obyśmy w końcu mogli oglądać ligowe zmagania w ogólnodostępnej telewizji. Nie tylko finały, nie tylko wielkie turnieje, ale też zwykłe ligowe spotkania. Bo tam też dzieje się historia.
Do zobaczenia w Centrum Sportu i Rozrywki w Świlczy.


