Fot. Clive Rose

Nie żyje Alessandro Zanardi, ikona sportu paralimpijskiego. „Włochy tracą wielkiego mistrza i niezwykłego człowieka”

Świat sportu opłakuje śmierć włoskiej legendy sportu Alessandro Zanardiego. Czterokrotny złoty medalista igrzysk paralimpijskich w kolarstwie ręcznym zmarł w piątek wieczorem w swoim rodzinnym domu w Bolonii. W październiku skończyłby 60 lat.

– Włochy tracą wielkiego mistrza i niezwykłego człowieka, który potrafił każdą próbę życia zamienić w lekcję odwagi, siły i godności. Alex Zanardi umiał za każdym razem zaczynać od nowa, mierząc się nawet z najtrudniejszymi wyzwaniami z determinacją, jasnością umysłu i niezwykłą siłą ducha. Dzięki swoim osiągnięciom sportowym, swojemu przykładowi i człowieczeństwu dał nam wszystkim znacznie więcej niż zwycięstwo: dał nadzieję, dumę i siłę, by nigdy się nie poddawać. Dziękujemy za wszystko – tak wielkiego czempiona pożegnała premier Włoch Giorgia Meloni.

Alessandro Zanardi był w świecie sportu postacią, której biografia wykraczała daleko poza sportowe ramy. W latach 90. ścigał się w Formule 1, a także odnosił sukcesy w amerykańskiej serii CART. Tragiczny w skutkach wypadek na torze samochodowym Lausitzring w Niemczech, do którego doszło 15 września 2001 roku, na zawsze odmienił jego życie. Alex cudem ocalał, tracąc obie nogi oraz niemal 3/4 objętości krwi. Wiele osób nie dźwignęłoby ciężaru tak koszmarnego wypadku, a dla niego tamten dzień stał się początkiem nowego, ekscytującego rozdziału.

Jak sam powiedział po latach: – Nie uważam braku nóg za przeszkodę nie do obejścia. Bardzo pomogło mi moje podejście „nigdy nie mówię nigdy”. Dzięki temu w tak krótkim czasie po wypadku jestem w stanie samodzielnie robić większość rzeczy. Dla mnie sam fakt, że przeżyłem, jest wystarczającą motywacją do poprawy jakości mojego życia. Jestem szczęśliwym facetem, nawet bez nóg.

Zanardi długo nie potrafił żyć bez sportu. Po wypadku poszukiwał nowych bodźców, by ostatecznie swoją przyszłość związać z kolarstwem ręcznym. Jego determinacja, pracowitość i niezwykła mentalność sprawiły, że błyskawicznie dołączył do światowej czołówki, a następnie ją zdominował. Startując na handbike’u, dwukrotnie wystąpił na igrzyskach paralimpijskich – w Londynie w 2012 roku oraz w Rio de Janeiro w 2016 roku – zdobywając łącznie cztery złote i dwa srebrne medale. Do tego dorobku dołożył imponujące 12 tytułów mistrza świata, czym zapracował sobie na miano ikony ruchu paralimpijskiego.

Zobacz:  Siódme miejsce Waldemara Andruszkiewicza w finale karabinu pneumatycznego

Jego naznaczoną pasmem sukcesów karierę 19 czerwca 2020 roku przerwał kolejny wypadek. Włoski kolarz, będąc uczestnikiem wyścigu „Obiettivo Tricolore”, z niewyjaśnionych przyczyn miał stracić kontrolę nad swoim handbike’iem i zmienić pas na przeciwległy, po którym poruszała się ciężarówka. 53-letni wówczas mężczyzna przez wiele tygodni przebywał w śpiączce, przechodząc w międzyczasie szereg operacji i zabiegów stabilizujących parametry życiowe. Po tamtym zdarzeniu nie zdołał już wrócić do parasportu.

Wiadomość o nagłej śmierci wybitnego sportowca przekazała jego rodzina. – Alex odszedł spokojnie, otoczony miłością najbliższych – czytamy w oficjalnym komunikacie. 23 października Zanardi obchodziłby 60. urodziny.

Hołd legendzie oddał Międzynarodowy Komitet Paralimpijski. – Alex był pionierem, ikoną i legendą ruchu paraolimpijskiego. Jego osiągnięcia były naprawdę nie z tego świata, przyciągnęły nowych kibiców do igrzysk i pokazały światu, że wszystko jest możliwe. Ikoniczne zdjęcie, na którym unosi swój handbike nad głową po zwycięstwie na igrzyskach w Londynie, przejdzie do historii jako jedno z najważniejszych sportowych ujęć – podkreślono w oświadczeniu.

Serca łamią również słowa włoskiej florecistki Beatrice Vio Grandis, która w szermierce na wózkach dwukrotnie sięgnęła po paralimpijskie złoto. –  Zostaliśmy kolegami w 2009 roku. Miałam 12 lat i byłam bardzo zagubiona i przestraszona. Dodałeś mi siły, by zacząć od nowa i przekonując mnie, że z nogami czy bez mogę zrobić wszystko. W Londynie w 2012 roku pokazałeś mi piękno paralimpiady i ogromną moc, jaką ma w zmienianiu postrzegania oraz kultury niepełnosprawności. W Rio w 2016 roku byłeś moim przewodnikiem w wiosce paralimpijskiej, a potem razem spełniliśmy swoje marzenia. W Tokio w 2021 roku nie było Cię z nami, ale byłeś światłem dla nas wszystkich. To był zaszczyt i ogromny przywilej mieć Cię jako sportowego i życiowego mentora.

_____

Fot. Clive Rose

Copyright PARASPORTOWCY.PL 2017

error: Nasze materiały chronione są prawem autorskim! Kopiowanie ich i rozpowszechnianie bez zgody autora zabronione! - paraSPORTOWCY.PL